strzelanki online Recenzje gier PC

Air Conflicts: Secret Wars – Recenzja gry



Przejdź do katalogu gier!

Nie ma chyba gatunku gier komputerowych, który nie miałby przynajmniej jednego tytułu zawiązanego z II wojną światową. Tym razem, twórcy ze studia Games Farm, sadzają nas za sterami samolotu w grze Air Conflicts: Secret Wars, abyśmy mogli pokazać przebrzydłym Nazistom, że nie umieją latać.

Wydawać by się mogło, że zagadnienie II Wojny Światowej jest już maksymalnie oklepane i nie da się wymyślić w tym temacie nic więcej. Jako gracze, mieliśmy okazję dowodzić wojskami podczas najważniejszych bitew, zdobywać plażę Omaha z karabinem w ręku, przeprowadzać akcje sabotażowe oraz używać chyba wszystkich rodzajów broni, które dostępne były w tamtych czasach (oraz paru takich, o których ówczesnym naukowcom czy technikom zbrojeniowym nawet się nie śniło, ale nie drążmy tematu). Jednak mimo tego, gry związane z tym mrocznym okresem współczesnej Europy wciąż powstają i co ciekawe, nadal potrafią na długie godziny przykuć nas do ekranów komputera.

gry strzelanki

Jedną z takich gier jest właśnie Air Conflicts: Secret Wars, która rzuca nas wprost w wojenną zawieruchę jaka targała Europą w pierwszej połowie lat 40 XX wieku. Co ciekawe, twórcy gry podeszli do tematu bardzo oryginalnie i zamiast typowego herosa w rodzaju Janka z Czterech pancernych wcielamy się w postać Dorothy Debrack o uroczo brzmiącym pseudonimie „DeeDee”. Jednak niech Was to nie zwiedzie, DeeDee nie jest bynajmniej grzeczną dziewczynką. W momencie, w którym ją poznajemy, zajmuje się ona przemytem różnego rodzaju kontrabandy w okolicach afrykańskiego Tobruku. Co więcej, nasza bohaterka jest córką prawdziwego asa przestworzy, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach podczas I Wojny Światowej. Można więc powiedzieć, że latanie ma we krwi. Nic zatem dziwnego, że gdy dochodzi do oblężenia Tobruku, alianci są zainteresowani współpracą. W ten sposób życie DeeDee ulega diametralnej zmianie – z nie przejmującej się niczym awanturniczki zamienia się we wrażliwą na cudzą krzywdę wojowniczkę o wolność, która praktycznie w pojedynkę (no, z lekką pomocą przyjaciół i sojuszników) wygrywa II Wojnę Światową. Dodatkowo, w trakcie rozwoju fabuły, odkrywamy również tajemnicę śmierci jej ojca.

Ok, trzeba przyznać, że fabularnie gra nie powala na kolana, a przedstawiana historia nie sprawia, że z wypiekami na twarzy będziemy czekać na kolejne cut scenki (które właściwie nie istnieją – ich rolę pełnią statyczne, całkiem ładnie narysowane, komiksowe grafiki). Tak czy inaczej, podczas kampanii będziemy mogli rozegrać aż 49 różnego rodzaju misji w różnych zakątkach Europy (także w Polsce), począwszy od eskortowania samolotów czy konwojów naziemnych, niszczenie newralgicznych celów wojskowych, aż po… zestrzeliwanie hord wrażych spadochroniarzy. W tym celu będziemy mogli wykorzystywać całą flotę dostępnych samolotów, począwszy od dwupłatowego latającego złomu, który tylko cudem unosi się w powietrzu (co nie przeszkadza oczywiście w wygraniu pojedynku z Messerschmitem), aż po eksperymentalne bombowce odrzutowe wyglądające jak F-117A. Oczywiście tutaj nasuwa się pytanie – w jaki sposób nasza bohaterka transportuje te wszystkie maszyny po całej Europie? Ja rozumiem, że kobiety znane są z tendencji do posiadania sporych rozmiarów bagażu nawet podczas krótkiej podróży, no ale to chyba jest pewnego rodzaju przesada.

strzelanki online

Niestety, same misje, mimo bardzo dużego zróżnicowania, nie powalają na kolana sensownością. Można właściwie powiedzieć wprost, że miejscami są wręcz głupie. Pomijam już wspomniane zestrzeliwanie spadochroniarzy (każdy zdrowo myślący człowiek może się domyśleć co się stanie z samolotem śmigłowym, który wleci w linki takiego skoczka) – często musimy zniszczyć cel w konkretnym czasie (co trąci brakiem jakiegokolwiek sensu). Przykłady? Proszę bardzo: w jednej z misji musimy zablokować most poprzez zniszczenie na nim czołgu, ale nie dowolnego, bo mimo, że w kolumnie jedzie ich kilka, musi to być akurat pierwszy z nich. Liczy się więc tylko pierwszy, bo już drugi oznacza niepowodzenie całej misji

Jednak wbrew pozorom, wszystkie te grzechy można grze wybaczyć, pod warunkiem, że pamięta się o jednej rzeczy: TO NIE JEST SYMULATOR. Air Conflicts (mimo, że podczas wyboru sposobu sterowania możemy wybrać tryb symulacji, to jednak zrzućmy to na dość duże poczucie humoru programistów) nie pretenduje do bycia poważnym konkurentem dla takich tytułów jak na przykład Wings of Pray, gdzie dość duży nacisk położono na realizm lotu i kontekst historyczny. Nie, ta gra w założeniu ma być lekką i przyjemną grą akcji, dającą nam parę godzin radosnej zabawy w zestrzeliwaniu kolejnych eskadr z pięknego, europejskiego nieba. I trzeba przyznać, że taki model rozrywki całkowicie się sprawdza! Przykładem na to może być chociażby sposób lądowania – możemy zapomnieć o zabawach przepustnicą, martwieniu się kątem podejścia, klapami i podwoziem. W Air Conflicts wystarczy przelecieć równo przez kilka koncentrycznych pierścieni, a reszta stanie się sama. Kolejną rzeczą, o którą nie musimy się martwić jest amunicja, i to zarówno ta zasilająca nasz karabin jak i bomby czy rakiety, które radośnie możemy zrzucać na głowy nic nie spodziewających się ludzi. Oczywiście, nie jest tak, ze możemy siać ołowiem jak konfetti – w momencie, gdy zbyt długo trzymamy palec na spuście, nasz karabin się przegrzeje i będziemy musieli dać mu chwile na ochłonięcie. Podobnie z bombami i rakietami. Każdy samolot ma określoną ładowność, i po wykorzystaniu wszystkich dostępnych ładunków, będziemy musieli poczekać chwilę, aż załaduje się nowa partia.

gry samoloty

Warto wspomnieć jeszcze o trybie multiplayer jaki twórcy dołożyli dla tych, którym skończenie kampanii pozostawi niedosyt. Mamy w nim do wyboru cztery tryby: Deathmatch, Team deatchmatch, Capture the Flag oraz  Destroy & Protect, a grać możemy zarówno po sieci lokalnej (co jest coraz rzadziej spotykaną opcją), jak i w Internecie, wyszukując jeden z dostępnych serwerów gry. I choć ilość graczy chętnych na wspólną rozgrywkę nie może równać się z tym, co oferuje nam np. Call of Duty, to jednak bez problemu powinniśmy znaleźć sobie wystarczającą ilość chętnych do wspólnego latania.

Czy więc Air Conflicts: Secret Wars można uznać, za grę godną polecenia? To zależy. Jeśli jesteśmy fanami „prawdziwego” latania, albo też ciężko nam przymknąć oko na pewne niezgodności w kwestiach historycznych, powinniśmy sobie darować ten tytuł. Jednak jeśli szukamy gry, która zapewni nam lekką i niewymagającą rozrywkę, Air Conflicts może sprawić nam bardzo przyjemną niespodziankę.

Sprawdź najlepszy katalog gier!