klasyczne przygodówki Recenzje gier PC

Alpha Polaris – recenzja gry



Przejdź do katalogu gier!

Klasycznych przygodówek pojawia się ostatnio na rynku niewiele, więc tym bardziej cieszy wydanie Alpha Polaris, tytułu nawiązującego wprost do właśnie takich starych, dobrych produkcji. Czy jednak warto kupić tę grę? Na to pytanie odpowie Wam już nasza recenzja Alpha Polaris.

Odludne i mroźne pustkowia Arktyki zawsze stanowiły dobrą pożywkę dla twórców zajmujących się horrorem. Uczucie odizolowania od znanej nam cywilizacji i posmak tajemnicy związany nieodłącznie z tym obcym dla nas lądem są dla sprawnego autora przepisem na sukces. Świadczą o tym choćby takie tytuły jak na przykład „The Thing” J. Carpentera, czy „W górach szaleństwa” H. P. Lovecrafta, dzieła które na zawsze wpisały się w klasykę opowieści grozy.

klasyczne przygodówki

Nie da się ukryć, że klasyczne przygodówki to gatunek na wymarciu. Po latach 90, kiedy to serie takie jak Indiana Jones, Monkey Island, Larry czy różnego rodzaju „Questy” znajdowały się na szczytach list popularności, przyszedł koniec prosperity, a tym samym zmierzch gatunku. I choć na sklepowe półki trafiają od czasu do czasu kolejne tytuły reklamowane jako „klasyczna przygodówka typu point&click” to raczej żadna z nich nie może być potraktowana jako przełom i zwiastun powrotu „starych, dobrych czasów”. Czy „Alpha Polaris” ma szansę zmienić ten stan rzeczy? Cóż, jest ona niewątpliwie przerażająca, jednak niekoniecznie w sposób, w jaki życzyliby sobie tego twórcy…

W grze wcielamy się w postać Rune’a Knudsena, młodego doktoranta biologii z Norwegii, który przybywa na podbiegunową stację badawczą Alpha Polaris, by badać zachowanie niedźwiedzi polarnych. Dołącza on do trzyosobowej załogi prowadzącej poszukiwania ropy naftowej pod lodami Grenlandii. A przynajmniej zajmuje się tym do czasu gdy Al, jeden z towarzyszy Rune’a, znajduje starożytne kości oraz kawałek skóry pokryty dziwnymi rysunkami. Od tego momentu, spokojna do tej pory placówka, staje się dla naszych bohaterów bardzo nieprzyjemnym miejscem. A wraz z okrywaniem kolejnych, coraz mroczniejszych tajemnic starożytnego plemienia Eskimosów, sytuacja się już tylko pogarsza coraz bardziej.

Brzmi interesująco? Cóż, gdyby oceniać grę tylko na podstawie samego pomysłu, „Alpha Polaris” miałaby szansę na najwyższą notę. Niestety, jeśli postanowiliście kupić ów tytuł na tej właśnie podstawie, to czeka Was spore rozczarowanie. Po pierwsze, ta produkcja jest przerażająco krótka – by ją skończyć nie musimy brać urlopu, rezerwować weekendu czy wysyłać rodziny na wakacje. Wystarczy jedno popołudnie (w przybliżeniu 4-5 godzin) by doczekać napisów końcowych. To niewiele, bez względu na grę, natomiast w przypadku przygodówki to już tragedia. Ciężko bowiem oczekiwać, że w tak krótkim czasie scenarzystom uda się rozwinąć przyzwoitą i wciągającą fabułę, o której nie zapomnimy jeszcze przez długi czas. A tutaj w momencie, gdy zaczyna robić się akurat interesująco… koniec. Zagadka rozwiązana, brawa, fanfary i konfetti. Uczucie niedosytu i rozczarowania gratis. Zresztą, to nie jedyny problem z „Alpha Polaris” –  zanim zdąży nas zawieść fabuła, dużo wcześniej zrobi to warstwa graficzna gry. Nie ma co się oszukiwać, to, co zobaczymy na ekranie robiło by niezłe wrażenie… gdyby powstało, powiedzmy, pięć lat temu.

gry na steam

Szczególnie modele pozostawiają tutaj wiele do życzenia. Postacie są najzwyczajniej w świecie brzydkie, a ich ruchy mają w sobie tyle samo naturalności i wdzięku co C3PO. Dodatkowo (jakby tego było mało) gra nie obsługuje trybu FullHD, co w dzisiejszych czasach jest mimo wszystko dużym niedopatrzeniem. W tym wszystkim jest jednak pozytywny akcent. A mianowicie wchodząc w tryb rozmowy naszym oczom ukazują się całkiem ładne zbliżenia postaci wykonane w technice 2D. Pomysł nie tylko fajny, ale też znacznie poprawiający ogólny poziom estetyczny tej produkcji. Wniosek? Studio dysponuje całkiem sprawnymi grafikami i szkoda, że całość grafiki w grze nie została wykonana w ten sposób.

Sytuacji tej nie ratują nawet bardzo ładne, „rysunkowe” postacie jakie możemy oglądać w trakcie rozmowy.

Jednak mimo tych wad gra byłaby jeszcze do odratowania, wszak przygodówka to przede wszystkim zagadki, które mogą sprawić, że nawet krótka i dość uboga graficznie produkcja sprawi nam dużo przyjemności. Niestety, jeśli liczymy na wyrafinowane intelektualnie wyzwania, skomplikowane problemy logiczne, czy też konieczność wykazania się zmysłem detektywa lub kryptologa… lepiej zapomnijmy o „Alpha Polaris”. Zagadki z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć podczas rozgrywki można podzielić bowiem na dwa rodzaje. Pierwszy z nich to typowe „użyj przedmiotu na innym przedmiocie”, bez którego nie może obyć się chyba żadna przygodówka. Jednak by urozmaicić i (prawdopodobnie) uatrakcyjnić rozgrywkę, twórcy zaserwowali nam jeszcze jeden rodzaj łamigłówek. Mianowicie w niektórych momentach będziemy musieli ręcznie, przy użyciu klawiatury, dopisać odpowiednie słowo przy rysunkach jakie pozostawili po sobie wspomniani wcześniej Eskimosi. I ponownie – pomysł na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się bardzo dobry. Niestety, znowu gorzej z wykonaniem. Po pierwsze wskazówki jakie dostajemy są albo zbyt oczywiste albo zbyt skąpe, dlatego też często będziemy zmuszeni na ślepo wpisywać kolejne hasła i zgrzytając coraz bardziej zębami liczyć na to, że za kolejnym razem się nam powiedzie.

ciekawe gry przygodowe

Oczywiście, mimo wspomnianych wad, gra nie jest pozbawiona zalet. Pierwsza i chyba najbardziej istotna, to oprawa dźwiękowa, może niezbyt zbyt bogata, ale jednak potęgująca uczucie niepokoju, co w połączeniu z nastrojową scenerią daje naprawdę bardzo dobry efekt, którego nie można nie docenić. Tym bardziej, że w przypadku tego typu gier, bardzo ciężko jest stworzyć odpowiedni klimat. Wszak to nie FPP, gdzie już sam fakt, że nie widzimy tego dzieje się za nami, działa na korzyść twórców pragnących zapewnić nam uczucie zagrożenia. Autorzy przygodówek nie mają już tak łatwo, dlatego autorom „Alpha Polaris” należą się w tej kwestii jak najbardziej zasłużone pochwały.

Podsumowując, bez względu na to, czy jesteśmy wielkimi fanami przygodówek czy też jest to nasze pierwsze podejście do tego gatunku, „Alpha Polaris” powinniśmy sobie raczej darować. Nie tylko nie wniesie ona nic do naszego życia, ale może też zniechęcić nas do dalszych poszukiwań kolejnej przygodówki, która „przywróci równowagę Mocy we wszechświecie”. Tym bardziej, że cena również nie zachęca – za prawie 50 złotych, które musimy wydać na ten tytuł możemy zapewnić sobie naprawdę dużo lepszą rozrywkę. Chociażby kupując na Steam odświeżoną wersję doskonałej serii Monkey Island.

Sprawdź najlepszy katalog gier!