ubisoft exclusive Recenzje gier PC

Assassin’s Creed II – recenzja gry z serii Ubisoft Exclusive



Przejdź do katalogu gier!

Z tymi sequelami to jest tak, że każdy by chciał by były lepsze od poprzedników. A o to ciężko. Zwłaszcza, jak wcześniak był zaprawdę objawieniem. Problem pojawia się też wtedy gdy nie można zmienić nieco wadliwej mechaniki, ponieważ wtedy cała konstrukcja by się zawaliła. A w Assasin Creed II tą konstrukcje zmieniono… a gra nadal powala! To chyba zasługa Leonarda da Vinci.*

Jak pamiętamy, pierwsza część skończyła się gdy Desmond otwierając Oczy Orła odnalazł na ścianie w swoim pokoju tajemnicze symbole (które okazały się potem pismem Obiektu 16) i w tym samym momencie zaczyna się część druga. Nie psując nikomu zabawy z odkrywania tego jak, co i dlaczego… przenieśmy się od razu do momentu kiedy Desmond znowu ląduje w Animusie i ponownie wciela się w postać jednego ze swoich przodków.

ubisoft exclusive

Tym razem trafiamy w naprawdę barwne miejsce! Włochy w czasie renesansu! Cóż za barwny okres w historii świata! I to widać od samego początku rozgrywki, a powodem dlaczego wracamy do Assasin Creed II jest możliwość nabycia jej w nowej reedycji. Zobaczmy co się zmieniło.

Zacznę od tego co się nie zmieniło. A nie zmieniły się opisy klawiszy z poprzedniej części. Nadal wyświetlają się przyciski kontekstowe a nie przyciski z klawiatury. Jeżeli siadasz do gry po raz pierwszy i grasz w ciemnym pomieszczeniu (bo masz taki kaprys) to wiedz, iż zaraz chwycisz za instrukcję i zapalisz światło bo nijak nie można zrozumieć który przycisk za co odpowiada.

Gdy jednak uda ci się pokonać ten problem stanie przed tobą jedna z najlepszych gier ostatnich paru lat. I to nie jest w tym przypadku wyświechtany frazes. Naprawdę tak jest! Poprawiono w sumie niewiele rzeczy względem części pierwszej za to dodano całą masę innych i nieco przebudowano strukturę nadając nowy blask serii.

W drugiej części fabuła rozkwita szybciej i jest napędzana rodzinną tragedią która o wiele łatwiej łapie za serce niż opowieść o zdobyciu dawnej pozycji Altaira. Wątek Desmonda również się gdzieś tam czasami przewinie (nawet bardziej niż w czasie pierwszej części) ale główne skrzypce gra oczywiście nowy przodek czyli Ezio Auditore, ogier na baby pochodzący z Florencji..

ciekawe gry przygodowe

Dzięki misjom zwiedzimy niemały kawał Włoch, poza wspomnianą wcześniej Florencją odwiedzimy okolice Toskanii, Forli no i jedno z najpiękniejszych miast jakie widziałem w grach wideo, Wenecję. A co należy również zaznaczyć, zadania tym razem potraktowano mniej elastycznie, ale są dzięki temu bardziej fabularnie pełne i co tu dużo mówić ciekawsze. Teraz opowieść Ezia przypomina historię Niko z GTA IV, a nie ciąg zadań do wykonania.

To co pozostało świetne, a nawet zostało rozbudowane to ruchy bohatera. Co prawda nadal system jest ten sam, ale ruchów i umiejętności jakby przybyło. Ezio ma dwa ukryte ostrza i umie z nich zrobić użytek ( z czasem będzie można je ulepszać), potrafi pływać i nurkować. Może się posługiwać bronią przeciwników, nic nie stoi na przeszkodzie aby wyrwać strażnikowi halabardę i się nią bronić przed tłumem żołdaków, a gdy już nie wiemy jak dalej się bronić pozostaje tajna broń w postaci bomby dymnej. A ponadto bohater nareszcie potrafi się sensownie wtapiać w tłum. Pamiętacie jak to wyglądało w poprzedniej odsłonie. Można było tego dokonać jedynie pomiędzy grupą mnichów, natomiast teraz wystarczy stanąć (lub się poruszać) w pobliżu jakiejś cywilnej grupy ludzi i wystarczy. Sprawdza się to świetnie!

Naszym współudziałem będzie też wątek ekonomiczny. W pewnym momencie gry staniemy się właścicielem (to może za duże słowo) sporej willi. Ona oczywiście generuje przychód, ale wcześniej trzeba o nią zadbać. Ale gdy już będzie to za nami to wierzcie mi, że nie będziecie żałować bo pieniędzy wam nie zabraknie, a kupować też jest co. Farbowanie ubrań, nowe miecze, pancerze, apteczki… jest tego całkiem sporo a wszystko drogie. Przynajmniej na początku.

assassin recenzja

Praktycznie jedyną wadą jaką można znaleźć w grze, poza niskim poziomem trudności … to zabezpieczenie Ubi przed piratami. Każdy o nim słyszał, więc nie będzie niespodzianki. Zabezpieczenie działa jak ta lala i żeby grać, należy mieć stały dostęp do internetu. Mogę tylko pocieszyć iż w dzisiejszych czasach to nie jest duży problem (chyba że jeździsz pociągiem relacji Kraków-W-wa, a grasz na laptopie).

Gra w reedycji nadal jest świetną przygodą. Jeżeli nie miałeś do tej pory styczności z ACII… to po pierwsze powinno Ci być wstyd, a po drugie możesz to łatwo nadrobić. Otrzymasz praktycznie jedną płytę i kawałeczek instrukcji, ale wsiąkniesz w śmierdzące wody Wenecji na długie godziny. Naprawdę warto.

Sprawdź najlepszy katalog gier!