assassin recenzja Recenzje gier PC

Assassin’s Creed: Revelations – kolejne rewelacje od Ubisoft’u



Przejdź do katalogu gier!

W końcu nadszedł czas na pożegnanie starych bohaterów i wielki finał! Czy Revelations dorówna swoim poprzednikom i godnie zakończy przygody Altaira i Ezio? Nasza recenzja Assassin’s Creed: Revelations odpowie Wam na te pytania.

Seria Assassin’s Creed nie przypadkowo zdobyła sobie przez ostatnie lata tylu oddanych fanów. Świetna grafika, dopracowany gameplay, oddane z dbałością o szczegóły i tętniące życiem miasta sprzed wieków, kapitalna, wielowątkowa fabuła z mroczną tajemnicą w tyle – czego chcieć więcej? To właśnie wokół tej tajemnicy kręci się historia opowiedziana Revelations, przy czym wszystko jest jeszcze bardziej pogmatwane niż w jedynce i dwójce. Ponownie wcielamy się w Mistrza Asasynów – dobrze znam znanego Ezio Auditore da Firenze. Tym razem wyruszamy na poszukiwanie tajnej biblioteki, która skrywa tajemnice naszego wielkiego przodka – Altaira, bohatera pierwszego Assassin’s Creed. Okazuje się jednak, że aby dostać się do twierdzy Masyaf musimy odnaleźć wpierw specjalne pieczęcie zostawione przez tego legendarnego Zabójcę. Ezio przybywa do Konstantynopola w poszukiwaniu wskazówek, jednocześnie walcząc z Templariuszami.

gry akcji 3d

Tyle teorii – w praktyce jest znacznie ciekawiej. W czasie zabawy splata się ze sobą cała masa rozpoczętych wcześniej wątków fabularnych, czasami spotykamy także znane już nam postacie i dowiadujemy się co doprowadziło do niektórych wcześniejszych wydarzeń. Momentami mamy nawet możliwość oglądnięcia swoistych retrospekcji i pokierowania samym Altairem. Przy tej okazji poznajemy kilka ciekawych momentów jego życia, które wyjaśniają zresztą nieco pewne wydarzenia jakie pamiętamy z jedynki i pozwalają poznać lepiej zakon Asasynów. Nie zabrakło też dalszego ciągu historii Desmonda, który przebywając w śpiączce na Wyspie Animusa przeżywa ponownie niektóre wydarzenia ze swojego dawnego życia. Misje te są utrzymane w niesamowitym, surrealistycznym wręcz klimacie wprost z majaków sennych i polegają głównie na rozwiązywaniu łamigłówek. Same zagadki przedstawiono z perspektywy pierwszej osoby (!) a zabawa przypomina nieco układanie puzzli w 3D. Pomysł naprawdę świetny, bo zarówno sceneria snów Desmonda jak i wykonanie całości zapada na długo w pamięć. Wszystko jest tutaj naprawdę niesamowicie pogmatwane a Assassin’s Creed: Revelations, to tytuł stworzony wybitnie dla fanów serii – bez dobrej znajomości fabuły poprzednich części granie przypomina wręcz poruszanie się po omacku w ciemności.

To wszystko to jednak tylko wątki poboczne. Historia opowiada przecież głównie o naszym dzielnym Ezio. Ten, mimo 63 lat na karku, nic nie stracił ze swojej  sprawności i ciągle żwawo skacze po dachach i wspina się po ścianach budynków. W grze będziemy zresztą mogli poznać tego uroczego łotra jeszcze lepiej – sporo miejsca poświecono tutaj jego sprawom prywatnym, co pozwala mocniej wczuć w prowadzonego przez siebie bohatera. Na swojej drodze spotkamy tradycyjnie całą masę różnych ciekawych postaci, począwszy od naprawdę interesujących przeciwników, aż po nowych przyjaciół. Dialogi są kapitalnie napisane i jeszcze lepiej zagrane a całość przypomina dobry film akcji, tym bardziej, że i sama gra stała się znacznie bardziej kinowa. To głównie zasługa cut scenek, które są teraz naprawdę dynamiczne i przypominają nieco sceny z chociażby serii Uncharted. Niestety jak już mówiłem – mimo świetnej fabuły Gracze, którzy nie znają poprzednich części mogą czuć się tutaj mocno zagubieni. Ogromne ilości nawiązań i odniesień do innych gier z serii na pewno nie ułatwiają tutaj sprawy, ale za to wszystko fani będą na pewno zachwyceni. Jeżeli jednak nie graliście w „jedynkę”, czy „dwójkę” to naprawdę warto to nadrobić, tym bardziej, że Ubisoft wydał niedawno te tytuły w nowej, atrakcyjnej cenie.

assassin recenzja

Cała zabawa to już niemal identyczna kalka Brotherhood. Ponownie dostajemy do dyspozycji ogromne i otwarte miasto, pełne zadań pobocznych oraz różnych ludzi, z którymi można porozmawiać. Nie zabrakło także masy rzeczy do znalezienia i odblokowania. Niestety Konstantynopol zachwyca głównie na początku – szybko zauważamy, że ta metropolia jest niezbyt rozległa. Można mieć wręcz wrażenie, że teren gry to niewiele więcej niż połowa Rzymu z poprzedniej części. Także zadań jest malutko – przykładowo każda z frakcji dysponuje tylko jedną specjalną misją, a wiele questów sprawia wrażenie wyraźnie nie dokończonych. Podobnie samo miasto, gdzie ciągle czujemy, że nie na wszystko starczyło już twórcom czasu. Zabawa jest jednak naprawdę przednia – biegamy po ulicach, przeszukujemy każdy zakątek metropolii zdobywając skarby i wykonując kolejne zadania. W miedzy czasie rozwijamy swoja gildię, opanowujemy nowe kryjówki czy nawet obudowujemy zniszczone fragmenty miasta. Czasami będziemy mogli też opuścić stolicę imparium Osmańskiego i poszaleć po okolicach, ale akcja toczy się jednak głównie w sceneriach mocno zurbanizowanych. Wprawdzie to wszystko miał już Brotherhood, ale tutaj zabawa została jeszcze bardziej dopracowana. Niestety twórcy nie ustrzegli się jednak powielenia kilka błędów znanych już nam z poprzedniej części – ponownie kuleje chociażby ekonomia i od pewnego momentu tak naprawdę nie mamy czego robić ze zdobytym złotem. Tak czy inaczej, jeżeli chcemy przejść całość na sto procent i zrobić wszystko co jest tutaj tylko możliwe, to gra zajmie nam ponad 40 godzin.  W wypadku gdy skoncentrujemy się jednak tylko na samej fabule, spokojnie zmieścimy się w połowie tego czasu.

Zmiany w stosunku do poprzednika są wręcz kosmetyczne. Oczywiście zmienił się styl grafiki, została ona zresztą nieco poprawiona. Konstantynopol dosłownie tętni życiem i zachwyca niepowtarzalną architekturą oraz ogromną ilością szczegółów. Możemy podziwiać ogromne targowiska pełne ludzi, bajecznie kolorowe stroje mieszkańców i oczywiście słynne na cały świat monumentalne budowle. Jest po prostu pięknie, chociaż trzeba przyznać, że grafika nie zmieniła się zbytnio od premiery poprzedniego odcinka przygód Ezio.

assassin recenzja

W samej rozgrywce także nie ma zbyt wielu nowości. Na początku ciekawie zapowiadała się jednak swoista mini gierka polegająca na obranie naszych baz przed templariuszami. Assassin’s Creed: Revelations zaczyna przypominać tutaj typowe Tower Defense z widokiem quasi izometrycznym. Stawiamy więc w odpowiednich miejscach barykady, wybieramy najlepsze stanowiska naszych ludzi i odpieramy kolejne ataki wroga. Niestety sama realizacja tego pomysłu już mocno kuleje – kamera często jest źle ustawiona i mamy trudności ze sterowaniem. Szkoda, bo mogłaby to być fajna odmiana po zwykłej, czasami już lekko nudnej rozgrywce, a tymczasem misje tego typu budzą tylko niepotrzebną frustrację. Na szczęście wystarczy grać odpowiednio uważnie i wykonywać wszystkie zadania aby w większości wypadków uniknąć takich nieprzyjemnych starć. Tutaj widać zresztą drugą, największą chyba wadę Revelations – jest zwyczajnie zbyt prosto. Nasz bohater ma ogromnego „kopa” i praktycznie z każdej sytuacji potrafi wyjść obroną ręką. W większości walk wystarczy blokować ciosy i używać kontraktu aby przechytrzyć wrogów, a nawet gdy trafimy na kogoś twardszego jego pokonanie zajmie nam najwyżej chwilę. W grze pojawiły się także bomby, które możemy samodzielnie przygotowywać i mieszać ich efekty, ale w praktyce się z nich w zasadzie nie korzysta – całość jest bowiem na tyle prosta, że nawet gdy wróg ma sporą przewagę liczebną, to można go zawsze spokojnie pokonać.

Tryb multi niestety nieco rozczarowuje. Wprawdzie zabawa w sieci ciągle bawi a wzajemne polowanie na siebie, ukrywanie się w tłumie czy widowiskowe pościgi po dachach budynków nie mają sobie równych, ale jednak temu trybowi brakuje wyraźnie powiewu świeżości. Dokładnie to samo dostaliśmy bowiem w poprzedniej odsłonie serii a tutaj zmiany ograniczają się w zasadzie tylko do dodania nowych mapek, skórek postaci i zwiększeniu liczby dostępnych animacji. Jeżeli multi w Brotherhood się Wam już znudziło, to tutaj niestety nie znudzicie nic nowego.

Kiedyś tytuł taki jak Assassin’s Creed: Revelations zostałby wydany najwyżej jako kolejny dodatek do Assassin’s Creed II. Zmian bowiem tutaj praktycznie nie uświadczymy. Nowe miasto, nowe zadania, nowe bronie i… tyle – jednym słowem dostajemy właśnie klasyczne rozszerzenie. Trzeba jednak przyznać, że gra potrafi niesamowicie wciągnąć a świetna fabuła nie pozwala oderwać się od zabawy. Szkoda tylko, że zmian jest tutaj tak mało i że tak naprawdę dostajemy tylko odgrzewanego po raz kolejny kotleta. To wprawdzie pyszny, smakowity i soczysty posiłek, ale zaczyna on nam powoli powszednieć. To zresztą jednocześnie największa zaleta jak i wada tej produkcji – z jednej strony mamy wtórność, ale z drugiej powstaje pytanie – po co zmieniać coś prawie idealnego?

Sprawdź najlepszy katalog gier!