gry fps strzelanki Recenzje gier PC

Battlefield 3: DLC „Back to Karkand” – dodatek do popularnego FPS



Przejdź do katalogu gier!

Pewnie większość Graczy słysząc słowo >DLC<, myśli od razu o bezczelnym wyciąganiu pieniędzy przez wydawców, to jednak wśród tych dodatków zdarzają się i takie perełki jak „Back to Karkand” – zapraszamy do naszej recenzji DLC do Battlefield 3.

EA, w przeciwieństwie do konkurencyjnego Call of Duty z Activision, nie zasypuje nas co chwila masą malutkich dodatków, ale stawia raczej na pojedyncze, ale za to znacznie bardziej rozbudowane rozszerzenia. Tak samo jest i z Back to Karkand – zestawem map dla nowego Battlefield 3. „Zestaw map” to jednak stanowczo za mało powiedziane! Po zainstalowaniu DLC dostajemy do rąk cztery naprawdę ogromne i dopracowane w każdym calu lokacje, które w większości są nawet lepsze od tych znanych z oryginalnej wersji gry. Może i cztery areny to rzeczywiście nie dużo, ale biorąc pod uwagę ich wielkość i pieczołowitość z jaką zostały one wykonane, to dostajemy do rąk jednak naprawdę solidny dodatek. Ale może zacznijmy od samego początku…

strzelanki z ulepszeniami

Jeżeli graliście kiedyś w stare Battlefield 2, to zapewne już sam tytuł tego DLC mówi Wam sporo o samej grze – tak rzeczywiście, wszystkie mapy jakie tu znajdziemy to odświeżone tereny znane dobrze już z „dwójki” (do wyboru: Strike at Karkand, Wake Island 2014, Sharqi Peninsula i Gulf of Oman). Twórcy jednak bynajmniej nie olali swojej pracy – nie tylko przenieśli stare mapki do nowej gry i poprawili ich grafikę, ale także naprawdę mocno przebudowali wszystkie lokacje, tak, że zachowały one z oryginału w zasadzie tylko ogólny układ. Widać też, że poświecono masę czasu na testy, dzięki czemu rozgrywka na nowych mapkach jest po prostu idealnie wyważona, i to mimo tego, że od czasu BF 2 zmieniła się przecież mechanika zabawy. W wielu miejscach znajdziemy na przykład znacznie więcej budynków, z których można odpierać ataki wroga i które można oczywiście zniszczyć. Zresztą po narzekaniach na niedopracowany system destrukcji otoczenia w Battlefield 3, twórcy w końcu zakasali rękawy i wzięli się do pracy, dzięki czemu teraz naprawdę każdą strukturę możemy praktycznie dowolnie zdemolować i obrócić w pył! Na mapkach pojawiły się też inne, na pozór mało znaczące elementy, które jednak mocno wpływają na samą rozgrywkę. Wystarczy bowiem kilka drzew, kamieni, beczek czy gruzu, za którymi można przycupnąć i ostrzeliwać wroga aby całość wymagała przyjęcia zupełnie innej taktyki niż ta, którą pamiętamy z poprzedniej części serii BF. A takich elementów i smaczków dla bardziej wytrawnych taktyków jest po prostu masa!

strzelanki online

Wszystko to powoduje, że sama zabawa jest naprawdę przednia – każdy mecz wygląda tutaj zupełnie inaczej, nawet gdy gramy na danej mapce już któryś raz z rzędu. Najlepiej widać to na perfekcyjnej pod tym względem Wake Island, gdzie naprawdę spore pole do popisu mają wszyscy miłośnicy pojazdów ale również i Ci którzy lubią wędrować na piechotę i szukać zakamarków skąd można po cichu odstrzelić mniej uważnego wroga. Mapy sprawiają zresztą wrażenie, że są nieco bardziej zwarte, nie ma na nich wkurzających skrótów i tuneli co powoduje wszystko razem, że mamy tutaj znacznie więcej ostrej walki, a mniej biegania. Fani ucieszą się też na pewno z faktu, że zwiększono liczbę strategicznych punktów na mapach, dzięki czemu gra staje się jeszcze mniej przewidywalna i bardziej taktyczna. Nie brakuje też zaskakujących rajdów na pozycje wroga i naprawdę ciekawych akcji.

gry fps strzelanki

Niestety tak naprawdę dodano tu właśnie tylko nowe mapy – cała reszta to już w gruncie rzeczy dokładnie to samo co znamy dobrze „gołego” Battlefield 3. Wprawdzie jest trochę nowych pojazdów (ciekawy, pionowo startujący F35B, opancerzony BTR-90 i niezwykle szybkie buggy DVP oraz… nieuzbrojony spychacz (!), ale to naprawdę niedużo i wprowadzenie tych jeździdełek nie zmienia praktycznie samej zabawy. Także i dodadkowe giwery sprawiają raczej wyłącznie symboliczne wrażenie, tym bardziej, że musimy je najpierw odblokować. Jeżeli ktoś liczył tutaj na tak poważne zmiany jak w kapitalnym BF: Vietnam, to może się nieco rozczarować.

Jeżeli spodobała się Wam zabawa sieciowa w BF 3, ale powoli nudzą się jednak Wam już oryginalne mapki, to kupujcie w ciemno. To wprawdzie tylko cztery lokacje, ale ich dopracowanie powoduje, że gdy chociaż raz zagra się na którejś z nowych aren, to naprawdę nie chce się już wracać do oryginalnych mapek. Wady? W zasadzie tylko stosunek ceny do ilości zmian – za te 50zł można by oczekiwać jednak czegoś więcej, znacznie więcej niż to co dostajemy. Ech… Drogo, panowie z EA, STANOWCZO za drogo!

Sprawdź najlepszy katalog gier!