strzelanki online Recenzje gier PC

Battlefield 3 – nowa jakość w najlepszych FPS



Przejdź do katalogu gier!

Po kilku miesiącach budowania napięcia, nieustannego zasypywania nas newsami i kolejnymi zwiastunami oraz rekordowej becie, nadszedł w końcu czas gdy Battlefield 3 trafił do sklepów. Czy ta gra jest jednak warta tego całego zamieszania? Sprawdźcie z nami – oto recenzja Battlefield 3.

Nasza branża żyje ostatnio prawie wyłącznie premierą Battlefield 3. Specom od promocji z EA udało się zresztą dokonać wydawałoby się niemożliwego  – ich gra zepchnęła w cień nawet konkurencyjną, kultową serię Call of Duty. Przez ostatnie miesiące byliśmy bowiem wręcz bombardowani kolejnymi informacjami na temat BF 3 a do głów wpychano nam nieustannie, że nowa produkcja z DICE będzie naprawdę rewolucyjna, graficznie nic jej nie dorówna a klimat i cała reszta okaże się prawdziwym przełomem wśród shooterów. Również beta okazała się miażdżącym sukcesem i pokazała dobitnie, że tytuł ten będzie rzeczywiście  murowanym hitem, przynajmniej jeżeli chodzi o tryb multi. Prawda jest jednak taka, że wielu kupi tę gierkę jednak głównie dla singla i nawet nie spróbuje sieciowych potyczek. Zacznijmy więc może od kampanii dla pojedynczego Gracza gdzie niestety nie jest wcale tak różowo, jak mogłoby się wydawać.

gry fps strzelanki

Cała zabawa zaczyna się od bardzo dynamicznej i widowiskowej akcji w pędzącym metrze. Gra rzuca nas zresztą od razu na głęboką wodę –nie wiemy jeszcze kim jesteśmy i co tutaj robimy a już atakują nas pierwsi wrogowie. Na myślenie nie ma zbytnio czasu – po prostu łapiemy za spluwę i zaczynamy walczyć o życie. Chwilę później następuje filmowe cięcie i okazuje się, że to wszystko było tylko fragmentem wspomnień naszego bohatera, który jest obecnie przesłuchiwany przez dwóch agentów… Reszta gry to właśnie kolejne opowieści-misje, utrzymane w stylu retrospekcji. Przypomina Wam to coś? Jak widać panowie z EA czerpią od najlepszych ;-). Tak czy inaczej, całość jest całkiem zgrabnie zbudowana, ale z drugiej strony też niczym specjalnym nie zaskakuje. Nie ma co liczyć tutaj na jakieś niesamowite zwroty akcji, czy wciskające w fotel i pełne adrenaliny momenty znane z konkurencyjnego CoD. Tutaj twórcy starali się raczej opowiedzieć historię zwykłych żołnierzy, którzy trafili na front i muszą walczyć o przeżycie. Wydarzeniom i poszczególnym misjom brakuje jednak dynamizmu, rozmachu i poczucia uczestniczenia w czymś większym. Można mieć wręcz wrażenie, że prawdziwa wojna nas ominęła i walczymy tylko w małych, nieistotnych potyczkach gdzieś na obrzeżach wielkich bitew. Wielu powie, że to przecież gra nastawiona bardziej na realizm a nie kolejna opowieść o Rambo wycinającym samotnie całe armie – fakt, nie ma tutaj tyle bezmyślnego strzelania co w innych takich produkcjach, ale fabule naprawdę brakuje rozmachu i czegoś unikalnego za sprawą czego moglibyśmy ją zapamiętać. Opowiedziana historia jest po prostu standardowa do bólu.

Dobrej zabawie nie sprzyjają też tragicznie wręcz zbudowane lokacje – to w większości proste, nachalnie oskryptowane „tunele”. Nawet jeżeli dana mapa sprawia wrażenie bardziej rozbudowanej i otwartej, to i tak nie możemy ani na chwilę zejść z „jedynej słusznej drogi”. Twórcy nawet nie silili się tutaj na uwiarygodnienie powodów dla których nie możemy tego zrobić – wyświetlany jest po prostu … komunikat o wyjściu poza teren misji. Mógłbym zrozumieć jakieś niemożliwe do przekroczenia bariery na mapach, pola minowe czy nawet snajpera zajmującego nas gdy odejdziemy za daleko, ale takie coś najlepiej chyba pokazuje liniowość całej rozgrywki. Wprawdzie i CoD jest również oparty na dokładnie takim samym schemacie, ale często okazuje się, że Battlefield 3 okazuje się wręcz krokiem wstecz w stosunku do swojego poprzednika – Bad Company 2! Tam przynajmniej w niektórych momentach mogliśmy wybrać alternatywną drogę, zniszczyć jakąś ścianę, wejść do budynku z drugiej strony i pokombinować – tutaj wprost przeciwnie, dochodzimy do danego miejsca, odpala się z góry narzucony skrypt i „coś się dzieję”. Co więcej  – gra jest niemiłosiernie zbugowana – zdarzają się sytuacje, w których skrypty się zawieszają a wrogowie skaczą do znudzenia w kółko pomiędzy lejami w ziemi (tragiczne AI to już zupełnie inny temat). Sytuacje takie jak niekończące się fale wrogów, które nie ustaną dopóki nie zrobimy paru kroków naprzód, to tutaj również codzienność. Oskryptowanie świata w nowym BF jest naprawdę nachalne i często potrafi zniszczyć skutecznie cały, tak misternie budowany klimat. Słynny system zniszczeń? Fakt wygląda to widowiskowo, kurz dosłownie wciska się do oczu, ale z drugiej strony wnerwia, że na mapie mamy ciągle całą masę niezniszczalnych przedmiotów. Trudno bowiem wyjaśnić obecność chyba pancernego kontenera na śmieci wytrzymującego ostrzał z czołgu, czy fakt że jedne budynki da się zniszczyć a innych już nie

strzelanki onlineNie mówią tutaj, że zabawa w singlu jest zła, raczej, że tylko przyzwoita. Po produkcji, którą tak mocno reklamowano i przedstawiono jako niemalże nadejście mesjasza, spodziewałem się po prostu czegoś więcej.  A tutaj mam nawet wrażenie, że kampania w starym Bad Company 2 potrafiła momentami zbudzić więcej emocji, a misje były znacznie bardziej widowiskowe niż te z BF 3.

Ostatnio dużo mówiło się o grafice nowego BF i silniku Frostbite. Trzeb przyznać – graficznie tytuł ten rzeczywiście wygląda olśniewająco, ale z drugiej strony jednak nieco nierównie. Mamy więc ogromne otwarte mapy, ultra szczegółowy teren, pełen kamieni, żwiru i innych takich detali, świetna trawa, falujące drzewa… Grając w oczy rzuca się chyba najlepszy system cieniowania i światła jaki widziałem w grach, realistyczna animacja ruchów żołnierzy, świetne efekty specjalne, wybuchy, wszechobecny kurz oraz wspomniana już wcześniej świetna, ale wybiórcza fizyka i dynamiczny system zniszczeń. Po prostu mniam! Z drugiej jednak strony, niektóre rzeczy wyglądają ciągle jak z poprzedniej epoki – ślady po postrzałach okazują się w zasadzie płaską teksturą i łatwo znaleźć wyraźnie kanciaste modele czy niedopracowane tekstury w niskiej rozdzielczości. Widać, że całości zabrakło ostatecznego szlifu, chociaż trzeba przyznać, że gra wygląda ogólnie naprawdę dobrze. Szkoda też, że mimo wszystko twórcy nie wykorzystali pełni możliwości swojego silnika, bo z takim narzędziem można byłoby zdziałać prawdziwe cuda, a cudów tutaj jednak nie uświadczymy. Wersja na PC to już inna para kaloszy i tutaj gra wygląda naprawdę „nex genowo” i nawet nowy Crysis momentami nie może się równać z tym co zrobili ludzi z DICE. Tekstury biją po oczach jakością i szczegółowością, a patrząc na sceny z gry można się momentami zastanawiać czy to aby nie film w telewizji. Posiadacze konsol jednak mogą się rozczarować – u nich całość nie powoduje już takiego efektu „opadniętej szczęki”.

strzelanki z ulepszeniamiMulti to już zupełnie inna historia – zabawa w sieci jest naprawdę kapitalna i dopieszczona do granic możliwości. Mapy są ogromne i dają tym samym niesamowite możliwości dzięki czemu nie ma dwóch takich samych potyczek. W każde miejsce prowadzi kilka różnorodnych dróg a walka przenosi się dynamicznie z jednej lokacji do drugiej. Cieszy też bogactwo pojazdów (łącznie z super szybkimi myśliwcami i bojowym helikopterem), dzięki którym zabawa nabiera jeszcze szybszego tempa a Gracze muszą się ciągle dostosowywać do aktualnej sytuacji polu bitwy w czym pomagają też na pewno różnorodne klasy postaci. Niektórych zmylić może jednak brak medyka – teraz jego rolę przejął szturmowiec a zadania tego ostatnie wykonuje teraz żołnierz wsparcia z ciężkim karabinem w łapach, noszący też na plecach jakże przydatne skrzynki z amunicją. Cieszy również obecność serwerów dedykowanych, dzięki czemu zabawa jest bardziej płynna a lagi rzadkością. Wbrew pozorom zawsze łatwo znaleźć miejsce do gry które się nam spodoba, chociaż wielu będzie zapewne marudzić na brak możliwości tworzenia własnych sieciowych modów. W czasie samej zabawy ułatwiono nam także respawnowanie, przez co gra jeszcze dodatkowo zyskała na dynamizmie – teraz możemy nawet bezpośrednio po śmierci teleportować się do jakiegoś pojazdu i od razu ruszyć do boju. Szkoda tylko, że konsolowcy nie uświadczą w swojej wersji meczów gdzie spotykają się naraz 64 osoby. Zresztą niektóre mapy są tak duże, że wydaje mi się, że nawet i 100 Graczy walczących na raz nie byłoby na nie zbyt dużą ilością. Czasami można mieć wręcz wrażenie, że mapy są właśnie za bardzo rozbudowane i jest na nich pustawo

Battlefield 3 to tytuł strasznie nierówny, aż wypadałoby tutaj mi przyznać dwie osobne oceny – dla single i multi. Ten pierwszy wprawdzie oferuje nam sporo frajdy a zabawa potrafi wciągnąć, ale jednak nie zachwyca – ot solidna robota i niczym poza tym. Wszystko to już gdzieś widzieliśmy i przeżyliśmy, zresztą EA momentami nachalnie zżyna pomysły na swoje misje z gier konkurencji. Całości brakuje wyraźnie przytupu i naprawdę dobrego scenarzysty oraz chwili ogrania aby wyeliminować masy straszących w rozgrywce błędów. Z drugiej zaś strony mamy kapitalny tryb multi ze świetnymi, otwartymi, mapami pełnymi różnorodnego sprzętu i dopasowaną pod każdym względem rozgrywkę, która pewnie na całe lata zdominuje zabawę w necie. Przyznam jednak, że ogólnie się nieco rozczarowałem – ludzie z EA obiecywali, że ich nowa gra będzie prawdziwym przeżyciem a tak naprawdę Battlefield 3 to ciągle takie nieco ulepszone Bad Company 2, tylko z nieco lepszą grafiką i paroma nowymi pomysłami. Battlefield 3? Raczej niestety tylko Bad Company 2.5 …

Ten kto wymyślił Battlelog, powinien się smażyć w piekle. Powiedzcie mi proszę, jaki sens ma włącznie gry za pomocą przeglądarki internetowej, bawienie się w instalowanie specjalnych wtyczek i całego tego szajsu? Rozumiem, że ktoś miał pomysł na stworzenie miejsca, w którym możemy oglądnąć wszystkie swoje statystyki, przeglądać serwery i znajomych, ale czy nie można było tego normalnie wbudować w samą grę. Takie rozwiązanie jest prostu wkurzające niewygodne, a na dodatek cały ten system jeszcze lubi się jeszcze zawieszać…

Sprawdź najlepszy katalog gier!