gry strzelanki Recenzje gier PC

Beta testy Battlefield Play4Free



Przejdź do katalogu gier!

Po gorącym przyjęciu „kreskówkowego” Battlefield Heroes (ponad siedem milionów użytkowników!) EA postanowiło stworzyć kolejnego, tym razem
poważniejszego i bardziej realistycznego FPS-a, opartego na modelu Play4Free. Oczywiście bazującego na tej samej marce. Pomysł z założenia dobry, bo nie wszystkim musi podobać się „lekki” wojenny klimat. Jednak, o ile Battlefield Heroes był produkcją w dużej mierze nowatorską, o tyle Battlefield Play4Free w niemalże całości powstaje za pomocą, tak bardzo oklepanej metody kopiuj-wklej. I tak, z poprzedniej, „darmowej” odsłony zaczerpnięto model mikro transakcji, z Bad Company 2, klasy postaci i strony konfliktu, a z „dwójki” mapy, pojazdy oraz… grafikę. To niestety nie żart – oprawa wizualna, jak na dzisiejsze standardy jest po prostu archaiczna. Naprawdę, zastanawia mnie, dlaczego nie wykorzystano silnika, z chociażby Battlefield: Bad Company 2, który zapewniłby o wiele lepszą jakość grafiki. W rezultacie można odnieść wrażenie, że EA po raz drugi wypuściło do sprzedaży Battlefield 2, tyle, iż tym razem opartego na mikro transakcjach.

Dostęp do zamkniętej bety miałem niemalże od początku stycznia. Od tego czasu w grze zmieniło się bardzo dużo – zarówno na lepsze, jak i na gorsze, a ja pograłem, co najmniej 20 godzin. Początkowo dostanie się na serwer zajmowało nawet, ponad dziesięć minut, a rozrywka była tak zabugowana, że zadowoleni mogli być chyba tylko masochiści. Jednak z każdą kolejną aktualizacja było powoli, ale zdecydowanie lepiej, i już w lutym można było stosunkowo komfortowo pograć. Ba! To właśnie wtedy spędziłem, wraz ze znajomymi, najwięcej czasu przy Battlefield Play4Free. Niestety, w połowie lutego EA, postanowiło „zresetować” grę. Oznacza to, że wszystko, co miałem na koncie (cztery postacie, w tym dwie na maksymalnym poziomie, bardzo dużo wirtualnej kasy – 4k oraz wykupione na zawsze, wszystkie dostępne w grze przedmioty) bezpowrotnie utraciłem. Jakby tego było mało, do gry zostały wprowadzone, doskonale znane z Battlefield Heroes mikropłatności. Powiem wprost – jak każdy lubię dostawać coś za darmo, ale za to naprawdę nie lubię, jak się mnie robi w konia! Zastanawia mnie, ilu beta testerów zrezygnowało z dalszej rozrywki po tej aktualizacji… Przez ostatnie dwa miesiące gra była systematycznie ulepszana, więc w momencie rozpoczęcia fazy otwartych beta testów całość prezentowała względnie wysoki poziom, ale przyznam że mnie samego, po tych utraconych „godzinach”, Battlefield Play4Free już tak nie wciąga, jak wcześniej…

Battlefield Play4Free

Battlefield Play4Free, jak każdy solidny następca, chce być większy od poprzednika. I tak na mapie może znaleźć się maksymalnie 32 graczy (16 w Battlefield Heroes), jest więcej pojazdów (od motorówek, przez terenówki i czołgi, aż do, jakże popularnych „latajek”) i klas postaci. Większa liczba zawodników, wiąże się, również z wymaganiem szybszego łącza internetowego – 1MB, to absolutne minimum do komfortowej gry. Pojazdów w finalnej wersji ma być 16. Z tych, które mogłem przetestować, największą uwagę przykuły trzy – czołg, tankietka i myśliwiec. Pierwsze dwa pozwalają wbić, przy odrobinie doświadczenia, podczas 5-15 minutowej sesji nawet, ponad 10 tysięcy punktów (grając normalnie zdobywa się średnio 2-3k), co przekłada się na „jakąś” połowę poziomu. Z kolei myśliwiec jest dowodem na to, że Battlefield Play4Free zdecydowanie nie jest skierowany do casuali. Podam przykład – gdy dałem pograć jednemu ze swoich znajomych, to zanim położył pierwszego „ruska” (w grze są dwie strony konfliktu – Amerykanie i Rosjanie), to zginął, co najmniej z 10 razy. No cóż, ale aby grać również trzeba mieć jakieś umiejętności. I dobrze – Battlefield Play4Free nie jest grą dla noobów!

Na razie w grze dostępny jest jeden tryb rozrywki, polegający na przejęciu i utrzymaniu, jak największej liczby flag. Jeżeli chodzi o klasy postaci, to znajdziemy, tutaj ich kilka: szturmowca, snajpera, inżyniera i medyka. Ten pierwszy robi za typowe mięso armatnie. Poza tym, zaopatruje również innych żołnierzy w amunicję, bo ta, nie jest nieskończona, tak jak w Battlefield Heroes. Snajper, to typowy ”kamper”, którego celność strzałów w dużej mierze, zależy od… szybkości łącza. Inżynier, czyli mechanik jest specjalistą od pojazdów. Poza karabinem, ma również w podręcznym ekwipunku maszynkę, służącą głównie do naprawy czołgu i tankietki. Medyk leczy innych apteczkami, a oprócz tego posiada karabin maszynowy, z naprawdę dużym magazynkiem. Mi, zdecydowanie najlepiej grało się inżynierem, ponieważ lubię mieć przewagę nad przeciwnikiem, a właśnie taką dają różne pojazdy.gry fps za darmo

Podobnie jak w Battlefield Heroes, również i tutaj zdobywa się doświadczenie, a co za tym idzie kolejne poziomy i rangi. Z awansem na kolejne „levele” dostajemy cenne punkty, za które można później wykupywać umiejętności. Te, odgrywają zdecydowanie większą rolę, niż w poprzedniej części – na przykład bez odpowiedniego „skila” nie da się sterować „latajkami” (ani helikopterem, ani myśliwcem). Jeżeli chodzi zaś o rangi, to są one wprost przeniesione z Battlefield Heroes. W becie maksymalnie mogłem wbić 20 poziom i muszę przyznać, że dawał mi on (przed restartem gry) naprawdę dużą przewagę nad nisko-levelowymi postaciami.

Na razie w grze dostępne są trzy mapy, choć mi udało się grać tylko na dwóch z nich. Większa, przeznaczona głównie do walki pojazdami, to Oman. Mniejsza – Karkand, w której, choć zdecydowanie większą rolę odgrywa piechota, to jednak bardziej przypadła mi do gustu. A to, z prostego powodu – łatwiej tam kogoś rozjechać, lub „zdjąć” z czołgu, opcjonalnie tankietki 🙂 W sumie, o mapach, tak samo, jak o ścieżce audio nie można powiedzieć niczego złego, pomimo, że w żaden sposób się nie wyróżniają.gry strzelanki

Kończąc, napiszę jeszcze parę zdań o sile napędowej Battlefield Play4Free, którą są mikropłatności. Dla mnie, jako beta testera, ich wprowadzenie było tym bardziej „boleśniejsze”, ponieważ gdy zaczynałem grę, to była w 100% darmowa. Nie ukrywam – ekwipunek, który miałem wykupiony na zawsze, za wirtualną walutę po „restarcie”, był warty jakieś 250 złotych, tyle, że prawdziwych, a nie fikcyjnych… Ogólnie ceny, czy to czapek, czy broni, czy też innych wdzianek są, jak na polskie realia zdecydowanie za drogie, co prawda obecnie trwa promocja, ale i tak, dobra „spluwa” kosztuje ponad 20 złotych. Miejmy nadzieję, że w przyszłości EA Polska zdecyduje się wprowadzić niższe ceny, dla naszych rodaków, bo bez tego wątpię, aby więcej, niż kilka procent grających zdecydowało się na zakup jakiś itemków.

Podsumowując, ten może lekko przydługi beta test, zdecydowanie odradzam grę w Battlefield Play4Free, mimo, że produkcja jakiś specjalnych wad nie ma, to tak, jakby wprowadzić po raz drugi do sprzedaży hit sprzed ponad pięciu lat. Niby pograć można, ale po co, skoro na rynku jest masa innych lepszych i tańszych FPS-ów?  Oczywiście, to tylko beta test – może w finalnej wersji wszystko zmieni się na lepsze… Oby!

Sprawdź najlepszy katalog gier!