Recenzje gier PC

Brink – darmowy shooter sieciowy



Przejdź do katalogu gier!

Przyznam, że nie grywam raczej jakoś specjalnie w sieciowe shootery, więc może się wydać nieco dziwnym, że to akurat właśnie na mnie trafiło recenzowanie nowego Brink, gry która przecież zapowiadana była od zawsze jako (r)ewolucja w tym gatunku. Nasz cel był tutaj jednak prosty – pokazać jaki ten tytuł jest naprawdę, bez ciągłego porównywania go z innymi pozycjami, chociaż i na to znajdzie się tutaj odrobina miejsca.  

Studio Splash Damage zna chyba każdy, kto chociaż minimalnie interesuje się sieciowymi strzelankami. To przecież właśnie oni stworzyli słynne Enemy Territory, które lata temu opanowało na kilka dobrych lat cały Internet. To również oni pracowali potem nad całkiem udanym Quake Wars i teraz, po latach, to właśnie ta sama ekipa postanowiła zrobić w końcu coś swojego, przestać bazować na pomysłach innych i stworzyć nową grę tym razem od podstaw. Plany były wielkie – miało być pięknie, niezwykle dynamicznie a sama rozgrywka miała wyciągnąć cały gatunek na zupełnie nowy, nieznany dotąd poziom… Co wyszło z tego wszystkiego?

Sam początek zabawy jednak nieco rozczarowuje. Fabuła gry opowiada bowiem o świecie niedalekiej przyszłości, zniszczonym przez katastrofę ekologiczną. Niczym w filmowym  „Wodnym świecie” (kojarzycie?), cała planeta to wielki ocean na powierzchni którego unosi się wielka pływająca metropolia – Arka – miejsce gdzie żyją w luksusie resztki ludzkości. Nie podoba się to oczywiście całym rzeszom biedniejszych uciekinierów żyjących na obrzeżach tego wielkiego miasta, w slumsach. Jak łatwo się domyśleć, szybko dochodzi do konfliktu między tymi dwoma obozami…

Cała powyższa „historia” sprawia jednak wrażenie mocno naciąganej i obecnej w grze właśnie tylko po to aby „była”; równie dobrze akcja całości mogłaby się toczyć na Marsie a za wielkiej różnicy nie byłoby. Wprawdzie wybór z każdej z „frakcji” ma jakieś znacznie w dalszej zabawie, ale nie zwracamy na to specjalnej uwagi – to po prostu wciśnięty naprawdę na siłę dodatek do trybu multi. Można oczywiście grać też z botami w tak zwanej kampanii, ale radocha z tego jest dokładnie taka jak w granie w starego Quake III bez sieci, czyli w zasadzie żadna. Tym bardziej, że AI tutaj naprawdę kuleje i granie z botami to czasami prawdziwa męczarnia, a z tego swoistego „samouczka” nie dowiemy się nawet za dużo na temat mechaniki rozgrywki. Panowie to nie te czasy! Po prostu szkoda, bo pomysł na świat był naprawdę ciekawy i zmarnowano tutaj ogromny potencjał…

brink3Na szczęście potem jest już tylko lepiej. Właściwa zabawa w sieci rozpoczyna się bowiem od procesu tworzenia naszej postaci a gra od razu dosłownie szturmuje nas setkami różnych możliwości. Możemy przebierać w modelach twarzy, ubraniach i dodatkach a nawet wybrać czy chcemy grać chudzielcem czy mięśniakiem w rodzaju niemalże Pudziana. Ten ostatni wybór jest tutaj zresztą szczególnie ważny, bo wpływa na nasze późniejsze zdolności – wiadomo, że zwinny, szczupły jegomość będzie się poruszać szybciej typowy „kark”, ale też będzie jednocześnie bardziej wrażliwy na wszystkie ciosy… Wprawdzie na samym początku można wybrać tylko „średniaka”, ale wraz ze zdobyciem doświadczenia odblokować można także inne typy postury.

No właśnie – doświadczenie – to słowo chyba właśnie najlepiej opisuje całą ideę nowego Brink. Podobnie jak w innych typowych sieciowych strzelankach za każda akcję, celny strzał, wykonanie zadania czy zabicie wroga otrzymujemy punkty doświadczenia. Przeznaczamy je głównie na zakup nowego uzbrojenia ale również na odblokowanie masy dodatkowych umiejętności dla naszych postaci. Wprawdzie sam podział na „klasy” jest tutaj jak najbardziej standardowy (żołnierz, inżynier, szpieg i medyk) to już dzięki masie zdolności specjalnych wszystko zaczyna się robić naprawdę interesujące. Inżynier potrafi na przykład rozdawać dodatkową amunicję kolegom, ustawiać śmiercionośne wieżyczki, czy naprawiać uszkodzone maszyny, a szpieg nauczyć się może na wyższych poziomach doświadczenia, nawet przyjęcia wyglądu ostatnio zabitego wroga! Umiejętności jest tutaj prawdziwe zatrzęsienie i to dzięki nim Brink tak mocno różni się od całej konkurencji. Każda postacią gra się bowiem zupełnie inaczej i wymaga absolutnie innego podejścia do całej zabawy. Co ważniejsze, nawet jedną, taką samą klasę, można rozwijać w teorii na rożne sposoby w zależności od preferowanego stylu gry a dodatkowo przed każdym „meczem” możemy swobodnie zmieniać wybrane uzbrojenie czy nawet wspomniane wyżej zdolności. Żaden wybór nie jest tutaj nigdy ostateczny, można więc do woli eksperymentować, chociaż każda zmiana kosztuje jednak kilka cennych punktów doświadczenia…

brink2Bardzo fajnie rozwiązano również to co najważniejsze – czyli samą walkę. Zacznijmy jednak od początku – w grze znajdziemy całą masę interesujących trybów zabawy, które w większości wypadków wymuszają na nas realizację pewnych określonych zadań. Misje są zresztą bardzo zróżnicowane – począwszy od osłaniania przed atakiem różnych obiektów, aż po akcje dywersyjne na ternie wroga czy niszczenie całych budynków. Co ważniejsze, każde z zadań wymaga zawsze współpracy od całej drużyny. Przykładem niech będzie misja polegająca na obronie konwoju powolnych robotów – część ekipy zajmuje się odpieraniem ataku, inżynierowie układają w kluczowych miejscach wieżyczki i naprawiają uszkodzone machiny, a medycy skaczą między resztą próbując leczyć rany, podczas gdy jeden, dwóch szpiegów sieje zamęt w szeregach wrogów… Zabawa jest dzięki temu naprawdę intensywna i przypomina mi jak żywo najlepsze czasy, kiedy na rynku królował chociażby Unreal Torument. Nowemu Brink bowiem daleko od perfekcyjności CS czy nawet Call of Duty – tutaj walczymy często z bliska, dosłownie klata w klatę, a postaci są stosunkowo wytrzymałe i trudno zabić kogoś jednym strzałem, dużo jest za to skakania, akrobacji w powietrzu i ogólnie walki w ruchu. Wszystko to powoduje, że zabawa jest naprawdę dynamiczna i daje sporo frajdy, a w grze odnajdą się zarówno starzy weterani jak i osoby dopiero zaczynające swoją przygodę ze strzelankami.

O samej rozgrywce można powiedzieć naprawdę wiele dobrego, ale o samych mapach już zdecydowanie mniej. Większość z nich to niestety ciasne korytarze, które z jednej strony wymuszają właśnie walkę z bliska, ale z drugiej strony poziomy same w sobie nie są za dobrze zaprojektowane i czasami cały mecz przeistacza się w bezwładną nawalankę, w której wszyscy ludzie walczą w dosłownie jednej, kluczowej centralnej sali. Jeżeli lubicie więc otwarte przestrzenie, to możecie się tutaj mocno rozczarować. Podobnie nie zachwyca również samo uzbrojenie – jest go po prostu mało i jest do bólu standardowe. Strzelby, karabiny pistolety, nic ciekawego, z jednej strony pozwala to na lepsze wyważanie rozgrywki i Gracze szybciej uczą się używać w zasadzie „uniwersalnej” broni, ale z drugiej zabawa się przez to nieco szybciej nudzi.

brinkNa sam koniec może jeszcze kilka słów o grafice. Przyznam, że dopiero po zagraniu w Brink zacząłem szukać jakichś informacji na temat silnika na jakim chodzi ta produkcja i w ten sposób dowiedziałem się, że jest nim… Id Tech 4! Tak, chodzi tutaj o engine, który przed laty napędzał Doom 3! Po grze tego jednak zupełnie nie widać – tekstury są niezwykle szczegółowe i „plastyczne”, wszystkie modele postaci również. Do tego w grze walczymy w naprawdę różnych sceneriach i na nudę na pewno nie można narzekać. Mapy zmieniają się bowiem błyskawicznie – począwszy od złomowisk, slumsów, aż po fabryki czy luksusowe rezydencje „górnego miasta” kończąc. Wszystko to zostało zresztą świetnie zrealizowane i może się naprawdę podobać. Niestety gra wystartowała z ogromną liczba błędów, przez które czasami po prostu nie da się spokojnie bawić. Szczególne problemy były z serwerami i połączeniem z nimi. Na szczęście niedawno wyszła łatka, która naprawia część problemów, ale bez niej nawet nie próbujcie zabawy! Szkoda po prostu na to czasu. Niestety nie wszystko jeszcze działa jak należy i czasami możemy mieć problemy z połączeniem, miejmy jednak nadzieję, że to w najbliższym czasie się zmieni…

Brink jest naprawdę niezłym tytułem, szczególnie jeżeli szukacie nieco oldschoolowej rozrywki. Mimo zapowiedzi i masy tekstów o wielkiej rewolucji, rozgrywka przypomina tutaj właśnie stare, dobre strzelanki, gdzie nie liczył się aż tak bardzo „skill” ale widowiskowość, dynamika i po prostu dobra zabawa. Bardziej hardcorowi Gracze znajdą tutaj jednak także coś dla siebie – dzięki mnogości różnych umiejętności mogą oni stworzyć niemalże idealną postać i potem szlifować swój styl gry do oporu!

Rewolucji nie ma, ale dobrej zabawy jest aż nadto! A o to przecież chodzi! Szkoda tylko, że to sam multi, bo Brink aż prosi się również o dobrego singla z fajną fabułą…

Sprawdź najlepszy katalog gier!