gry cywilizacja Recenzje gier PC

Civilization V: Bogowie i Królowie – dodatek do świetnej strategii



Przejdź do katalogu gier!

Gra Sid Meier’s Civilization V wywołała swoją premierą wiele skrajnych opinii – jedni uważają ją za godną następczynię serii, inni za porażkę po świetnym poprzedniku. Dodatek Bogowie i Królowie stara się nadrobić braki w podstawowej wersji. Nasza recenzja Sid Meier’s Civilization V: Bogowie i Królowie, prawdę o nim Wam powie!

Cywilizacja to gra genialna, która pomimo ewolucji sprzętu i świata cyfrowej rozgrywki, pozostaje taka sama jak na początku – zakładamy pierwsze miasto i z upływem czasu rozbudowujemy własną cywilizację dążąc do zwycięstw na tle militarnym, dyplomatycznym oraz kulturalnym. W istocie, pomimo mnogich usprawnień oraz dodatków, nic się tam nie zmieniło, a kolejne pokolenia wciąż chorują na syndrom „Jeszcze jednej tury” wyrywając się z cywilizacyjnego amoku około piątej nad ranem…

Piąta część cywilizacji wprowadziła  z sobą wiele nowości i zmian. Dostaliśmy rozbudowaną dyplomację, prawdziwie taktyczne potyczki wojskowe, tworzenie własnych ustrojów politycznych oraz bardzo przejrzysty interfejs. Wiele osób narzekało jednak, że zmiany zaszły za daleko i ostatecznie gra stała się dużo prostsza. Zautomatyzowana wręcz, jeśli wolicie. Ogromny niesmak w ustach fanów pozostawił także kompletny brak religii i szpiegostwa, czyli elementów, które były w serii praktycznie od samego początku. Grzechy pierwowzoru stara się zamazać wydany właśnie dodatek do Sid Meier’s Civilization V – Bogowie i Królowie.

gry cywilizacja

Osobiście jestem zdania, że każda kolejna część cywilizacji (wyłączając trzecią) to krok na przód. Początkowo miałem masę wątpliwości, ale po przegraniu kilkunastu godzin uznałem należyte miejsce piątki w hierarchii – jest najlepsza. W końcu, podczas prowadzenia działań militarnych zaczęła liczyć się taktyka, a nie tylko upychanie jednostek na jednym polu. Dyplomacja często prowadzi do starć między-cywilizacyjnych, a zupełnie nowy interfejs, w którym nie trzeba szukać informacji poprzez milion kliknięć, da się bardzo polubić. Ucieszyły mnie nawet drobne rzeczy jak chociażby konieczność utrzymywania dróg i kolei, które wydają się niesamowicie logicznym bytem w tego typu zabawie. Nadmieniam o moim stosunku do piątej części nie bez powodu, ale nie obawiajcie – to mnie nie zaślepia.

Bogowie i Królowie wprowadzają wiele nowości, spośród których pierwsze rzucą się w oczy nowe cywilizacje: Austria (Maria Teresa), Bizancjum (Teodora), Celtowie (Budyka), Etiopia (Hajle Sellasje), Hunowie (Attyla), Holandia (Wilhelm Orański), Kartagina (Dydona), Majowie (Pakal) oraz Szwecja (Gustaw Adolf). Standardowo, każda z nich ma własną zaletę cywilizacyjną, usposobienie narodowościowe oraz jednostki. Co ciekawe, dodatek zawiera także dwie nacje znane nam z uprzednio DLC – Hiszpanię (Izabela) i Mongolię (Czyngis-Chan). Nie do końca rozumiem dlaczego, ale niespecjalnie mnie to cieszy, gdyż już wcześniej zapłaciłem za DLC z nimi. Wolałbym coś nowego, jednak osoby które nie wysupłały do tego czasu tych kilku Euro powinny być zadowolone z takiego gratisu.

A skoro już jesteśmy przy cywilizacjach to nadmienię jedną, horrendalną dla nas wszystkich wadę – znów zabrakło Polski!!! I ja wiem, że nie była zapowiedziana ani nic, ale podtytuł dodatku brzmi „Bogowie i Królowie”. Wydawałoby się więc, że jako silnie chrześcijański naród posiadający w przeszłości wielkich królów, znajdziemy  swoje miejsce w cywilizacyjnych bojach. Liczyłem na niespodziankę. Sytuacja delikatnie zakrawa o kpinę zważając na fakt, że w piątej odsłonie jest sporo małych państw, tudzież cywilizacji, które nie przetrwały próby czasu. Ech… Nasz naród nie jeden raz pisał historię Europy, ale nie znalazł miejsca w grze nawet jako państwo z dodatku, że o DLC nie wspomnę. To mój jedyny, lekko wydumany i jednocześnie największy mankament, z którym nijak nie umiem się pogodzić.

Głównym atutem rozszerzenia jest powrót tytułowej religii, która łączy się ze wszystkimi aspektami dotychczasowej rozgrywki. W górnej części ekranu pojawił się wskaźnik ilości wiary, działający na zasadzie nowego środka płatniczego. Wiele budynków, cudów oraz wydarzeń specjalnych, dodaje teraz punkty wiary. Z czasem można je przeznaczyć na budowle religijne, albo specjalne jednostki, których zadaniem będzie szerzenie jedynej-jedynej słusznej religii – naszej. Jednak aby takowa mogła w ogóle powstać, potrzebny jest Wielki Prorok – nowa postać wielkiego człowieka. To właśnie z jego pomocą założymy (a następnie rozwiniemy) własną religię, której dogmaty działają niczym obszarowe ustroje społeczne. Krótko mówiąc, każde miasto będące pod wpływem konkretnego wyznania otrzymuje bonusy za wiarę, jednak tylko cywilizacja założycieli wierzenia  ma dostęp do specjalnych przywilejów, co jest doskonałym powodem do dbania o swoich wyznawców.

gry strategiczne

Wraz z założeniem własnego wyzwania wybieramy znak, nazwę oraz bonusy przyznawane za wiarę. Co ciekawe, religia nie jest ograniczona przez podstawowe nazwy i można je dowolnie zmieniać, wobec czego nie ma problemu z szerzeniem Pastafarianizmu (Kościół Latającego Potwora Spaghetti ;-).  Początkowo, najbliższe miasta przejmują wiarę pod wpływem nacisku i wszystko dzieje się samoczynnie, ale z czasem do państa trafiają także inne wyznania. Tutaj z pomocą przychodzą Misjonarze oraz Inkwizytorzy – główne jednostki religijne, które tworzy się za punkty wiary. Misjonarze szerzą wyznanie cywilizacyjne nawracając miasta, do których uda im się dotrzeć. Natomiast Inkwizytorzy likwidują cudze wyznania i bronią poszczególne miejscowości przed wpływami obcych Misjonarzy. Szkoda tylko, że nie można wygrać rozgrywki dzięki rozprzestrzenieniu religii na cały świat. Takie zwycięstwo wydawało mi się wręcz oczywistą rzeczą obok podboju dyplomatycznego czy kulturowego.

Kolejną wielką nieobecność w piątej części, którą stara się nadrobić dodatek, zaliczyli szpiedzy. Wprowadzono tutaj jednak ogromną zmianę całkowicie rezygnując z regularnych jednostek poprzez wprowadzenie siatki wywiadowczo-szpiegowskiej, przyjmującej odgórne rozkazy od głowy państwa z osobnego panelu sterowania. Agentów Specjalnych podczas rozgrywki jest zawsze za mało i każde państwo dostaje jednego wraz z nastaniem nowej ery. Zdobywają oni doświadczenie pracując w jednym z dwóch podstawowych trybów. Agent działający w kontrwywiadzie utrudnia prowadzenie szpiegostwa innym, a przy odrobinie szczęścia może nawet złapać i zabić cudzego szpiega podczas próby wykradania informacji. Pasywny tryb obronny najlepiej sprawdza się w dużych miastach o potencjale technologicznym, w których jest największe prawdopodobieństwa odnalezienia przydatnych technologii.

Agenta można także przemieścić do miasta innej cywilizacji, gdzie zajmie się on wykradaniem technologii oraz gromadzeniem przydatnych informacji. W ten sposób istnieje prawdopodobieństwo przedwczesnego odkrycia planów o ataku na inną cywilizację albo spisku, ale można też przy okazji podejrzeć panel miasta. Wszyscy agenci działają w głównej mierze samodzielnie, a gracz wydaje tylko rozkazy dotyczące przemieszczania. Można powiedzieć, że to kolejne uproszczenie, jednak siatka wywiadowczo-szpiegowska, nad którą nie ma zupełnej kontroli, posiada osobliwy urok. Trzeba uważać kogo i gdzie się szpieguje, gdyż większe miasto oznacza także większe ryzyko wykrycia. Emocje są spore, a zdemaskowanie agenta przez szpiegowaną cywilizację poważnie pogarsza wszelkie stosunki dyplomatyczne i może doprowadzić nawet do wojny.

Znacznemu powiększeniu uległa armia, jaką można poprowadzić, a wzbogaca ją aż 27 nowych jednostek. Na szczególną uwagę zasłużyli łucznicy, których teraz można ulepszać poprzez wieki aż do samego końca dzięki karabinom Gatlinga czy CKM. Wcześniej była w tym miejscu luka, której nic zdawało się nie wypełniać. Pojawiły się także pierwsze samoloty dwupłatowe, dzięki którym podbój przestworzy rozpoczyna się znacznie wcześniej niż poprzednio. Nowe jednostki wprowadzają sporo ożywienia do wojennych bitew.

najlepsze strategie

Bardzo interesująco wypadają również trzy dodatkowe scenariusze ukierunkowane militarystycznie (Upadek Rzymu), religijnie (Ku Renesansowi) oraz przemysłowo (Imperia Zadymionych Niebios). Szczególnie przypadł mi do gustu ten ostatni, reprezentując sobą Wiktoriański klimat Steampunk. Dymiące amfibie zastępujące czołgi oraz podniebne statki powietrzne zamiast samolotów po prostu urzekają, a zmienione zasady wygranej napędzają rozgrywkę w kierunku cywilizacyjnego wyścigu przemysłowego. Chciałoby się więcej! Liczę w tym temacie na uzdolnionych fanów, którzy zapewne stworzą jakieś mody zawierające jeszcze większą dozę tych klimatów.

Niestety pomimo zapewnień o ulepszonym AI, nie uświadczyłem go. Komputer aktywnie szpieguje i szerzy własną wiarę, ale trudno zauważyć u niego jakieś szczególnie sprytne zachowania. Bogiem Cywilizacji to ja się nie czuję i może zwyczajnie Normalny poziom trudności nie jest tak trudny, ale większego wyzwania nie stanowi, podobnie jak w wersji podstawowej. Szpiedzy są za to bezlitośnie nadużywani. Widać jak na dłoni, że cyfrowy oponent nie czuje konsekwencji swoich działań starając się wykradać technologię praktycznie przy każdej możliwej okazji.

Grafika nie uległa zmianom, ale to chyba nie jest powód do narzekań, gdyż wciąż prezentuje się świetnie. Nowe jednostki wyglądają równie ładnie jak podstawowe i niczym się nie odróżniają pod względem jakości. Nawet steampunkowe machiny w specjalnym scenariuszu trzymają odpowiedni poziom. Równie dobrze prezentują się doskonale animowani przywódcy nowych państw, którzy tradycyjnie mówią w swoich ojczystych językach. Pod względem muzyki powiem krótko – nie trzeba poprawiać czegoś, co jest doskonałe. Autorzy to wiedzieli. 😉

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o spolszczeniu, które jakościowo dorównuje grze. Wszystko zostało przełożone na nasz rodzimy język z dbałością o szczegóły. Nawet dubbing potraktowano z należytym hołdem, pomimo tego, że w całej grze jest zaledwie kilka mówionych kwestii. Byłem pod wrażeniem tego zjawiska przy okazji części piątej, jestem tak i tutaj, w dodatku. Kawał świetnej roboty od polskiego wydawcy.

W dobie setek DLC oraz dodatków robionych jak najtańszym kosztem, „Bogowie i Królowie” wypadają bardzo dobrze. Nowości jest sporo, wszystkie odpowiednio przemyślane i naturalnie połączone z elementami podstawowymi. Nie zapomniano przy tym o utrzymaniu odpowiedniej jakości nie odstającej swoim poziomem od oryginału. Ilość rozszerzeń rozgrywki wprowadza na tyle duże zamieszanie, że nawet weterani będą mogli śmiało powrócić do tego tytułu, aby odkryć go na nowo. Osobiście, świetnie się bawiłem podczas walki nowymi jednostkami i mocarstwami, szerzenia własnej, unikatowej wiary oraz szpiegowania innych nacji. Moja ocena jest tego odzwierciedleniem i z czystym sumieniem polecam dodatek Civilization V: Bogowie i Królowie każdemu, kto lubił podstawową wersję gry. Nie zawiedziecie się, a zaczniecie przeżywać znaną sobie już rozgrywkę na nowo.

Niestety jestem także zdania, że malkontenci pozostaną nieprzekonani. Dodatek, jak sama nazwa wskazuje, dodaje nowe elementy do już istniejących i jako taki spełnia swoje zadanie doskonale. Nie zmienia jednak za bardzo podstawowej rozgrywki, która pozostała w zasadzie identyczna wersji podstawowej. Zabawa wymaga odrobinę więcej uwagi od Gracza, ale ewolucji względem poprzednich części nie da się już cofnąć, ani pominąć. Można to zaakceptować, albo dalej marudzić. Ja obstaję przy swoim zdaniu – to najlepsza część serii, a dodatek poszerza jej horyzonty dając jeszcze więcej dobrej zabawy.

Sprawdź najlepszy katalog gier!