gry przygodowe 2d Recenzje gier PC

Dark Arcana: The Carnival – gra typu hidden object



Przejdź do katalogu gier!

Mimo mojej niechęci do gier typu hidden object, wyjątkowo dobrze przyjęłam poprzednią grę Artifex Mundi – Nightmares from the Deep: The Cursed Heart. Wręcz dzięki niej postanowiłam nigdy więcej nie patrzeć krzywym okiem na takie produkcje, które wcześniej kojarzyły mi się z prostymi flashówkami dla niedzielnych graczy. Ich opowieść o piratach jednak miała swój urok i byłam bardzo ciekawa, czy Dark Arcana: The Carnival utrzyma ten sam poziom. Już na samym wstępie miała u mnie dużego plusa za trafienie z klimatem. Wesołe Miasteczka w jakiejkolwiek odmianie są dla mnie zawsze przerażające. Nie wiem czy to zasługa licznych horrorów, których się naoglądałam, czy wyobraźni, która podpowiadała mi w dzieciństwie, że ludzie pracujący w objazdowych lunaparkach skrywają jakieś mroczne tajemnice, czy po prostu fakt, że panicznie boję się klaunów (ech głupawa fobia, przyznaję), a te samoczynnie kojarzą mi się z takimi miejscami. W każdym razie sama lokalizacja fabuły gry już wywołała we mnie lekki niepokój i zainteresowanie.

gry logiczne

W Dark Acrana: The Carnival wcielamy się w rolę pani detektyw, która zostaje wezwana do pewnego lunaparku, by odszukać kobietę, która w nim zaginęła. Podupadający park rozrywki zostaje zamknięty, a my rozpoczynamy śledztwo. Od samego początku coś tu nie gra. Drzwi do biura zamyka nam przed nosem tajemniczy osobnik, który ucieka bez słowa. Zaczynamy być świadkiem dziwnych wydarzeń i szybko okazuje się, że nasza zguba trafiła do równoległego świata, który jest krzywym odbiciem naszego. Po drugiej stronie lustra wszystko wygląda złowrogo, znajduje się w stanie rozkładu. Miłe dla oka rzeźby teraz przypominają demony, namioty zbudowane są z kości, z drzewa uśmiecha się do nas wisielec, a na placu zabaw upiorne laleczki wyglądają jak małe kopie samej Chucky.

gry przygodowe 2d

W grze będziemy poruszać się między tymi dwoma światami, wykorzystując ich wzajemne zależności do rozwiązywania kolejnych zagadek. Sama historia mnie niestety już nie porwała, bo liczyłam na coś bardziej oryginalnego. A tu, znów nieszczęśliwa miłość, tragiczny wypadek i odprawianie magicznych rytuałów. Schemat identyczny jak w przypadku ich poprzedniej gry. Nie przekonał mnie nawet twist fabularny na samym końcu. W grach przygodowych pomysł liczy się najbardziej. Tu miałam niemiłe wrażenie, że go po prostu zabrakło lub, że stwierdzono „ Ech, to i tak kupią tylko babki, nie będziemy się wysilać na oryginalne koncepcje”. Jeśli graliście w Nightmares from the Deep i Wam się podobało – Dark Arcana też przypadnie Wam do gustu. Tylko zostawi w ustach smak odgrzanego kotleta.

hidden object

Pod względem mechaniki zastosowano tu praktycznie ten sam interfejs. Gracz może do woli eksplorować lokacje, nic go nie prowadzi po sznurku. By popchnąć fabułę dalej musimy wywołać daną interakcję, która jak to w grach przygodowych bywa sprowadza się do znalezienia i użycia określonego przedmiotu. Od pewnego momentu pomagać nam będzie sympatyczna małpka, która dosięgnie rzeczy położone w trudno dostępnych miejscach. Co jakiś czas napotykamy się na sekwencje z ukrytymi obiektami. Dla fanów tego rodzaju zabaw przygotowano znów masę pięknych plansz, które czasami wymagają nie tylko spostrzegawczości, ale odrobiny logicznego myślenia. Szukasz halloweenowej dyni, a na obrazku jest tylko zwykła? Weź nóż i wytnij charakterystyczną buźkę itd. Drobiazg, a jednak wprowadza trochę różnorodności.

Nie wszyscy jednak lubią męczyć wzrok. Dla tych graczy przygotowano alternatywną zabawę, którą jest Monaco – ten rodzaj gry polega na zdejmowaniu z planszy par kart, które znajdują się w swoim bezpośrednim sąsiedztwie. Niestety jest to o wiele nudniejsza (bo przede wszystkim za prosta) mini-gra niż Mahjong, którego zaimplementowano w poprzednim tytule. Na szczęście tych sekwencji nie ma wiele. Za to częściej niż poprzednio spotykamy się tutaj z łamigłówkami i choć nie należały one do najtrudniejszych, to jednak sprawiały sporą satysfakcję. Każda była unikalna, co jednak przemawia na korzyść pomysłowości Artifex Mundi 😉 Układanie rozbitego lustra, dopasowywanie elementów, granie na pianinie określonej melodii czy strzelanie na strzelnicy i masa innych zagadek z pewnością ucieszy każdego gracza lubiącego wysilić szare komórki.

hidden object

Obszar po jakim przyjdzie nam się poruszać jest dość spory. Pamiętajcie, że odwiedzamy dwa światy, przez które często będziemy podróżować tam i z powrotem. Dziwnym niedopatrzeniem dla mnie jest brak opcji szybkiego przenoszenia się za pomocą mapy. Za którymś razem bowiem bieganie zaczyna robić się monotonne. Dark Arcana oferuje 3 poziomy trudności, które różnią się stopniem podpowiedzi. Najłatwiejszy tryb jest idealny dla osób, które nie lubią za wiele myśleć – zagadki w nim da się pominąć, a wszystko co interaktywne w lokacji miga tysiącem iskierek. Na mapce pojawiają się wtedy także podpowiedzi, jeśli pominęliśmy jakiś istotny przedmiot.

To co najbardziej cenię w grach od Artifex Mundi to świetna oprawa graficzna. Tła są dopieszczone do granic możliwości, ręcznie rysowane, a feeria barw uderza nawet w tak mrocznym miejscu jak świat „po drugiej stronie”. Bardzo dobrze udało im się oddać klimat grozy i tańca śmierci – nawet szkielety tu wyglądają ze smakiem. Nic nie jest na tyle odpychające by skrzywić się z odrazą. Intrygujące jest szukanie porównań między dwiema rzeczywistościami. Wcale nie jest to takie łatwe, by przedstawić te same lokacje w zupełnie różny sposób. To nie tylko kwestia zmiany barwy nieba i dominujących kolorów, ale przede wszystkim zabawa szczegółami, architekturą, surrealizmem. Możemy być dumni z takich grafików 2D.

hidden object

Niestety animacje postaci i cutscenki nie są już mocną stroną tego studia. Sztuczne modele sztywno poruszających się postaci (no może za wyjątkiem małpki) wręcz odstraszają. Moim zdaniem dużo lepiej wypadłoby to, gdyby na siłę nie wciskano do rysunkowej oprawy renderowanych bohaterów. Angielski dubbing również wypada bez przekonania, ale mogło być gorzej. Gra zostanie spolonizowana, jednak nie mam jeszcze informacji czy dotyczy to samych napisów jak w przypadku Nightmares from the Deep, czy również i głosów postaci. To jednak drobnostka, ponieważ przez większą część gry dialogów i tak nie uświadczymy, co najwyżej parę zdań. Za to muzyka, która rozbrzmiewa przez całą rozgrywkę to już co innego – jest na naprawdę dobrym poziomie. Melodie cyrkowe złamane nutą melancholii jak znalazł pasują do dziwnego świata Dark Arcanii – zresztą urywek możecie posłuchać na naszym gameplayu.

Podsumowując uważam nowe dzieło Artifex Mundi za tytuł, który nieco zostaje w tyle za Nightmares from the Deep. Czuję po tej grze niedosyt, mam wrażenie, że historia tu opowiedziana potoczyła się za szybko i zbyt schematycznie. To prosta gra, stworzona dla wąskiej grupy odbiorców, którzy lubią piękną grafikę, nieskomplikowane zagadki, a całą resztą się nie przejmują. Z braku innych tytułów można zagrać na Halloween.

Sprawdź najlepszy katalog gier!