Dragon Age 2: Dziedzictwo Recenzje gier PC

Dragon Age 2: Dziedzictwo – Recenzja DLC



Przejdź do katalogu gier!

Przyznam, że Dragon Age 2 mocno mnie rozczarowało; całość może nie była zła, ale ciągłe uproszczenia, brak rozmachu, nieustanny recykling tych samych lokacji, powtarzający się ekwipunek i nudne walki potrafiły momentami skutecznie zniechęcić do dalszej gry. Pierwsze DLC – „Dziedzictwo” miało to naprawić i według Bioware do pewnego stopnia zrekompensować fanom jedynki mniej udane Dragon Age 2. Co z tego wyszło? Oto nasza recenzja Dragon Age 2: Dziedzictwo (Legacy).

Po zainstalowaniu rozszerzenia (kosztuje ono obecnie w cyfrowej dystrybucji około 30zł), otrzymujemy nową przygodę przeznaczoną raczej dla średnio zaawansowanej drużyny. Można więc wszystko zacząć spokojnie nawet pod koniec pierwszego aktu. Co ważne, dodatkowa historia została sprytnie wlepiona w podstawową fabułę – otóż przesłuchująca Varicka Poszukiwaczka, dowiaduje się, ze sprytny Krasnolud zataił przed nią pewne informacje. Chodzi o tajemnicza wyprawę Hawka w góry Vimmark. Udajemy się tam, aby zbadać podejrzaną działalność kartelu krasnoludów, który chce koniecznie zdobyć nieco naszej… krwi. Szybko okazuje się, że powodem całego zamieszania jest pradawne zło powiązane z naszym rodem i uwięzione w dawnej twierdzy Szarych Strażników.

Dragon Age 2: Dziedzictwo

Sama dodatkowa przygoda to około trzy godziny grania, z których większość spędzimy na walce. Same bitwy są jednak stosunkowo proste i walczymy głównie z Mrocznymi Pomiotami, chociaż pojawiło się też kilka nowych typów stworów do posiekania, chociażby szarżujące na nas bestie Bronto. Paru innych wrogów przeszło też swoisty redesign i wyglądają teraz nieco inaczej. Co ważniejsze, walki są tutaj lepiej przemyślane i twórcy zrezygnowali z losowo atakujących nas i „spadających z góry” wrogów, dzięki czemu łatwiej zaplanować przebieg bitwy. Największa zaleta dodatku to jednak lokacje. Jak pamiętamy, „podstawka” straszyła ich powtarzalnością – tutaj jest inaczej. Już sama początkowa pustynia wygląda po prostu świetnie a dalsza wędrówka prowadzi przez niepowtarzalne plansze, z których w zasadzie każdy fragment wygląda inaczej. Akcja gry toczy się wprawdzie głównie pod ziemią, ale tak czy inaczej, lokacje wyglądają po prostu ciekawie. To ważne, bo po klockowej budowie „podstawki” całości przydaje się naprawdę ta odrobina świeżości.

Fabularnie „Dziedzictwo” jest nawet interesujące, ale nie ma też co nastawić się na jakąś rozbudowaną historię  – tutaj liczy się walka, przeplatana od czasu do czasu dialogiem albo jakąś prostą zagadką logiczną do rozwiązania. Po drodze spotkamy wprawdzie kilka ciekawych postaci (jak chociażby twórcę legendarnej kuszy Bianki), ale jednak są one tylko tłem dla całej przygody. Szkoda jednak, że twórcy nie pokusili się o ciekawszą fabułę – wiele interesująco zapowiadających się wątków potrafi się nagle urwać bez odpowiedniego zakończenia, a całość jest po prostu momentami nijaka. Nie pokuszono się też o większe urozmaicenie ekwipunku – znajdujemy wprawdzie oczywiście nowe przedmioty, ale z drugiej strony są one prawie zawsze bliźniaczo podobne do tych z podstawki, a tam jak wiadomo było ich strasznie mało.darmowe gry mmorpg

Czy warto? Jeżeli jesteście fanami Dragon Age 2 to i tak kupicie to DLC, ale jeżeli liczycie na coś więcej, to możecie się nieco rozczarować. „Dziedzictwo”, to bowiem w zasadzie tylko parę godzin ostrej i średnio wymagającej walki i nie ma tutaj tego co było najlepsze nawet w słabawej „dwójce” – czyli kapitalnych dialogów i zapadających w pamięć postaci. Bez tego całość staje się po prostu tylko kolejnym sztampowym hack&slash’em.

Sprawdź najlepszy katalog gier!