gry samochodowe Recenzje gier PC

Driver: San Francisco – szczegółowa recenzja



Przejdź do katalogu gier!

Pamiętacie niesławnego DRIV3R? Na szczęście tym razem za tworzenie części czwartej zabrał się Ubisoft, który podszedł do sprawy bardzo profesjonalnie i nie pożałował kasy na swoją najnowszą grę. Jak udało się jednak wskrzeszenie tej serii, która niegdyś konkurowała nawet z samym GTA? Sprawdźcie z nami – oto recenzja Driver: San Francisco

Pierwszy, wydany w 99 roku Driver, okazał się prawdziwym objawieniem – świetna jak na tamte czasy grafika, niesamowicie dynamiczna zabawa i masa nowych pomysłów sprawiła, że tytuł ten długo królował na ekranach naszych komputerów i konsol. Niestety później było już tylko gorzej a kolejne odsłony sygnowane tą marką nie zebrały może słabych ocen, ale też trudno je nazwać udanymi. Teraz jednak za nowego Drivera wziął się Ubisoft, który nie pożałował kasy na swój nowy produkt i obiecał ponadto, że gra będzie wprost czerpać z tradycji kultowej „jedynki”. Tym co jednak chyba najlepiej charakteryzuje ten tytuł, to słowo „udziwnienie”.

gry samochodowe

Fabuła jest tutaj bowiem naprawdę mocno pokręcona. Nowy Driver: San Francisco zamiast opowiadać kolejną, mniej lub bardziej sztampową historię o dzielnych policjantach i złodziejach, zahacza mocno o… fantastykę. Okazuje się bowiem, że nasz bohater – znany z jedynki Tanner – rusza w pościg za zbiegłym z wiezienia groźnym przestępcą – niejakim Jericho. Po efektownym pościgu kończymy jednak zabawę pod kołami ciężarówki a akcja przynosi się niejako do… głowy naszego poturbowanego i majaczącego bohatera, który nawet w takim stanie myśli tylko o jednym – zemście na Jericho. Takie rozwiązanie pozwoliło twórcom popuścić wodze fantazji – w trakcie gry możemy bowiem dosłownie wyjść z ciała i lecąc nad miastem przejąć kontrolę nad każdym innym uczestnikiem ruchu. Brzmi to pewnie lekko dziwacznie, ale rzeczywiście takie jest – wyobraźcie sobie bowiem szalony pościg w czasie którego naraz „wyskakujemy” z naszego ciała i przejmujemy kontrolę nad wozem jadącym z naprzeciwka kierując go na efektywną czołówkę z gonionym przez nas wrogiem. Tak właśnie wygląda tutaj clue zabawy. Pomysł z bohaterem-duchem jest może i ciekawy (o ile ktoś lubi takie przekombinowane pomysły), ale jednocześnie twórcy nie potrafili go odpowiednio wykorzystać a zabawa zazwyczaj ogranicza się właśnie tylko do przejmowania kontroli nad innymi kierowcami i dążenia do efektownych stłuczek. Tylko czasami gra wychodzi poza ten schemat i pokazuje naprawdę jak wiele „mocy” drzemie w tym pomyślnie – na przykład w jednej misji uczestniczymy w pościgu, który obserwujemy z perspektywy… uciekającego samochodu jednocześnie sterując ciągle swoim własnym wozem (!). Niestety takich smaczków jest tutaj zdecydowanie za mało.

gry wyścigowe

Trzeba jednak przyznać, że sama zabawa jest wyśmienita. Każdy samochód prowadzi się nieco inaczej, wręcz czuje się moc i masę poszczególnych maszyn! Co więcej, w grze kierujemy wyłącznie licencjonowanymi wozami, więc fani motoryzacji na pewno znajdą tutaj coś dla siebie. Wielu jednak uderzy, że model jazdy nie jest bynajmniej zręcznościowy i gra naprawdę bywa trudna. Wystarczy jednak nieco ogrania i przyzwyczajenia aby niedobrze bawić a sama rozgrywka budzi uznanie swoją dynamiką – w czasie jazdy naprawdę czuć prędkość i przyznam, że chyba nie znam drugiego takiego tytułu, w którym uliczne pościgi byłyby tak dynamiczne i efektowne jak tutaj. Dużą zasługę ma w tym zresztą sama oprawa graficzna, która prezentuje się naprawdę wyśmienicie. Modele samochodów są wyjątkowo szczegółowe, karoserie błyszczą na słońcu a całość zachwyca drobnymi elementami i detalami. Każde zderzenie czy nawet otarcie, zostawia na naszych maszynach ślady a większe stłuczki wyglądają po prostu niesamowicie – niczym z klasowego filmu akcji. Z postaciami jest jeszcze lepiej – mało w jakiej grze możemy ujrzeć tak realistycznych ludzi z perfekcyjnie oddaną mimiką twarzy czy oddanymi najdrobniejszymi detalami samego wyglądu (włosy, cieniowanie, nawet zmarszczki na twarzy). Samo miasto wygląda już niestety nieco gorzej chociaż jednak ciągle przyzwoicie – budynki się nie potarzają, ulice są pełne różnie wyglądających ludzi czy samochodów, ale jednak całość nieco straszy monotonią. Wprawdzie teren po którym się poruszamy, to podobno San Francisco, ale jakoś tego nie czuć – na ulicach nie uświadczymy zresztą słynnych tramwajów, ani tak naprawdę niczego z czego słynie to miasto. Wkurzają też przechodnie – nie jestem jakimś sadystą, ale w nowym Driver nie możemy niego przejechać. Czego byśmy bowiem nie zrobili, to ludzie ZAWSZE uskoczą nam spod maski, co czasami wygląda wręcz komicznie. Jeżeli liczycie też na radio rodem z GTA, to niestety srogo się zawiedziecie – ścieżka dźwiękowa jest wprawdzie bardzo bogata ale mimo aż sześćdziesięciu różnych utworów nie zachwyca.

klasyczne gry

Fabuła z jednej strony to solidny kawał roboty ale z drugiej akcja czasami lekko się wlecze a poszczególne zadania często polegają na tym samym i bywają schematyczne – całości przydałoby się nieco więcej finezji, z której tak słynnie chociażby Rockstar. Wrażenie robią za to szczególnie świetnie wyreżyserowane cut-scenki z perfekcyjnie animowanymi bohaterami. Wszystkie zbliżenia i filmowy sposób przedawnienia akcji powoduje, że odbiór gry jest naprawdę przyjemny i nie zdziwcie się jeżeli ktoś ujrzy Was przy komputerze otwartą z wrażenia gębą ;-). Zresztą w ogóle cała opowiedziana tutaj historia jest wyjątkowo hollywoodzka – pełna fajerwerków i wybuchów. Mam tylko jedno ale – wszyscy zdają się nie zauważać niczego dziwnego w paranormalnych zdolnościach naszego bohatera. Wprawdzie wiemy, że poruszamy się niejako w świecie jego wizji, ale mimo wszystko sama historia zachowuje jednak pewną dozę realizmu i dziwi chociażby brak jakiejkolwiek reakcji naszego partnera na to co wyczyniamy. Tutaj jednak chodzi wyraźnie o jak największą ilość czystej zabawy, więc można to na upartego wybaczyć twórcom. W grze nie brakuje zresztą prawdziwego zatrzęsienia misji pobocznych a te w połączeniu z ogromnym miastem powodują, że w Driver San Francisco naprawdę trudno się nudzić. Zawsze też zostaje całkiem rozbudowane multi z masą fantastycznych trybów zabawy, w którym owo „sztuczne” wychodzenia z ciała nabiera prawdziwych rumieńców i powoduje, że sieciowa zabawa nie przypomina chyba niczego co widzieliśmy do tej pory w takich grach. Pełno jest tutaj niespodziewanych zwrotów akcji, naprawdę szalonych wyścigów pełnych karamboli a zabawa po prostu daje niezłą radochę. Jeżeli ktoś lubi gry wyścigowe, to nawet dla samego multi warto polecić ten tytuł.

Werdykt? Z jednej strony Driver San Francisco, to naprawdę fajna, bardzo dynamiczna i świetnie wyglądająca gra, a z drugiej mamy jednak wkurzający niekiedy i sztuczny pomysł z wychodzeniem z ciała. Trzeba jednak przyznać, że wielu z Was takie coś może się spodobać, ale nawet te osoby przyznają, że twórcy zmarnowali drzemiący w tej produkcji potencjał. Jeżeli jednak nie przeszkadzają Wam takie udziwnienia, przymkniecie oczy na pewną schematyczność zabawy i słabą „efekciarską” fabułę, to bierzcie w ciemno a na pewno nie będziecie się nudzić!

  Sprawdź najlepszy katalog gier!