gry przygodowe Recenzje gier PC

Garshasp – Action RPG z… Iranu?



Przejdź do katalogu gier!

Nigdy jakoś nie przepadałem za tytułami, które garściami czerpią z innych, o wiele bardziej znanych marek. Jeszcze gorzej gdy mamy do czynienia z sytuacją, gdy twórcy ograniczają się tylko do samego wymieszania różnych pomysłów i późniejszego podania nam ich w formie bezkształtnej papki, opatrzonej dla niepoznaki nowym tytułem. Tak też jest niestety z nową grą z niezależnego, irańskiego, studia Dead Mage, które, wykorzystując nieskomplikowane oprogramowanie i prostacką wręcz mechanikę rozgrywki, postanowiło stworzyć coś, co miało pomóc zaistnieć im na światowym rynku. Tą swoistą przepustką okazać się miała gra Garshasp. Jednak – co tu dużo mówić – efekt końcowy znacznie odbiega od standardów jakimi kieruje się obecnie rynek. Deweloperom należą się wprawdzie gromkie brawa za chęci i fakt, że pracując w kraju tak negatywnie nastawionym do naszej branży udało się stworzyć coś własnego, ale Bądźmy jednak obiektywni – wydana przez IQ Publishing produkcja zainteresuje raczej tylko bardzo wąskie grono odbiorców. W Garshasp nie ma bowiem prawie niczego, co wyróżniłoby tą grę spośród dziesiątek innych podobnych tytułów. Ale po kolei, bo wydałem już chyba wyrok na samym wstępie recenzji. Ech, starzeję się…

action rpg

Sam zamysł jaki przyświecał twórcom tej produkcji był w gruncie rzeczy dosyć oryginalny. Wcielamy się w tytułowego bohatera, Garshaspa, który (a jakże!) postanawia unicestwić panoszące się na świecie zło. Wszystko zaczyna się gdy jeden z dawnych przywódców armii ciemności, Hitaspa, napada na wioskę Siavoshgsrd i zabija brata naszego herosa – Oroxia. Zapytacie pewnie gdzie tutaj jest ta cała oryginalność? Otóż fabuła jest oparta na motywach zaczerpniętych wprost z mitologii perskiej i ponoć symbolicznie odtwarza duchowość oraz wielkość tej starożytnej cywilizacji. W rzeczywistości jednak, o ile sam pomysł, jak i całe uniwersum są rzeczywiście dosyć świeże i mogłyby stanowić podstawę dla całkiem udanego produktu, o tyle wykonanie kuleje praktycznie w każdym możliwym miejscu. Całość opiera się bowiem wyłącznie na tępym i do bólu liniowym siekaniu hord wyłaniających się spod ziemi bestii. Dopiero po jakimś czasie dostajemy do dyspozycji drugą broń (wow!, ale czad!), a także kilka nowych umiejętności wspomagających nas w walce, dzięki czemu starcia z tymi wszystkimi okrutnymi potworami nabierają delikatnych rumieńców. Nasz heros potrafi wykonać też jakieś tam finishery, jednak nie są one zbyt efekciarskie. Walki z bossami, które miały być wielce emocjonujące i niesamowicie satysfakcjonujące, także pozostawiają wiele do życzenia. Każda większa potyczka wygląda bowiem tak samo – podbiegamy i siekamy wyżyłowanego stwora tak żwawo, jak to tylko możliwe, a on po chwili pada i możemy dalej lecieć po kolejną porcję posoki. Konieczność stosowania jakieś taktyki? Dobór odpowiednich umiejętności w zależności od napotkanych wrogów? Zapomnijcie! Gdyby chociaż gra miałaby w sobie jakieś dodatkowe elementy, jakieś ciekawe zagadki logiczne (te podobno też tutaj są, ale jakoś umknęły mojej uwadze) czy nawet parę zadań dodatkowych albo więcej rodzajów broni… Nic takiego tutaj jednak nie uświadczymy, a samo mordobicie naprawdę szybko się nudzi. Bez większego urozmaicenia dostajemy kolejnego nudnego slashera, który do takich tytułów jak Prince of Persia może nawet nie podchodzić…

 gry przygodowe

Kolejnym minusem jest także fatalne ustawienie kamery; nierzadko bowiem umiejscowi się ona w taki sposób, że po prostu gra się nam bardzo niewygodnie. W takiej sytuacji sterowanie jest mocno utrudnione i łatwo wpaść w jakąś szczelinę czy zostać zaszlachtowanym przez niewidocznego z danej perspektywy wroga. Grafika to również w sumie ta sama, także niesamowicie dziurawa, para kaloszy co opisywana wcześniej mechanika rozgrywki. Modele postaci są liche, a tekstury otoczenia to nic specjalnego. Sama sceneria jednak może się spodobać, ponieważ jest mimo wszystko mocno zróżnicowana i urozmaicona, jednak nie można tutaj wejść w jakąś głębszą interakcję z otoczeniem. Lepiej prezentują się natomiast cutscenki – są dosyć dynamiczne i wykonane całkiem sprawnie, jednak kiedy oglądałem jakiś przerywnik z naszym bohaterem nie mogłem pozbyć się wrażenia, że nasz heros – przypakowany, z wielkim ostrzem na plecach – przypomina z twarzy Sida z Epoki Lodowcowej… albo przynajmniej jakiegoś niezbyt rozgarniętego jaskiniowca. Cieszy natomiast fakt, w grze znaleźć możemy kilka niekonwencjonalnych momentów, jak chociażby szalony zjazd po pionowej ścianie stoku– trochę to irracjonalne, ale może stanowić miłe urozmaicone, szczególnie przy tak nudnej rozgrywce. Zdecydowanym minusem jest także cena – prawie 50 złotych za około trzy godziny rozgrywki (słabej w dodatku), to chyba lekka przesada.

najlepsze gry RPG

Mimo tego, że na Garshasp nie zostawiłem w sumie suchej nitki, a soczysta krytyka lała się mocno przez dwa wcześniejsze akapity, to jednak warto cały czas pamiętać z jakiego kraju pochodzi ten tytuł i że został stworzony za sprawą opensource’owego oprogramowania, bez ogromnej góry pieniędzy, a możliwości ludzi z Deas Mage były bardzo uszczuplone. Poza tym jest to przecież de facto niezależna produkcja, znana głównie z tego w jakim została stworzona kraju. Okazuje się, że mimo tych wszystkich problemów, twórcy zdołali stworzyć kompletny tytuł, wprawdzie pełen błędów, niedomówień oraz rażących oczy niedoskonałości, ale jednak w Garshasp da się momentami całkiem przyjemnie pograć. Z początku wszystko wydaje się totalnie beznadziejne – wstęp to po prostu jedno wielkie nieporozumienie – na szczęście jednak w miarę rozwoju sytuacji dynamika ulega powoli poprawie i czasem nawet to ciągłe, siekanie wrogów może przynieść odrobinę satysfakcji. Trochę w sumie szkoda mi tej gry, bo takie uniwersum naprawdę mogłoby być ciekawe, gdyby całość została lepiej dopracowana…

Uwzględniając zatem wszystkie powyższe argumenty ogłaszam wszem i wobec, że Garshasp dostaje ode mnie 50%, ponieważ deweloperom, przy tak znikomej ilości środków, udało się stworzyć mimo wszystko coś „ciekawego”, niezależnego i wnoszącego niewielki powiew świeżości na rynek.

  Sprawdź najlepszy katalog gier!