The Tiny Bang Story Recenzje gier PC

Gramy w The Tiny Bang Story



Przejdź do katalogu gier!

Czy gry z tak zwanego „wymarłego” gatunku, jakim są przygodówki mogą być dobre? Owszem! Dlaczego więc powszechnie uznaje się je za tytuły, które nie mają dziś racji bytu? Niestety wydaje mi się, że dzięki zagraniu w The Tiny Bang Story poznałem przykrą odpowiedź na to pytanie…

The Tiny Bang Story jest zgrabnym połączeniem przygodówki z grą logiczną. Produkcja „Kolibrów” (Colibri Games) tak naprawdę nie posiada fabuły, a jedynie tło fabularne. W tytułową planetę Tiny uderza asteroida, przez co ta dosłownie się rozsypuje, a my musimy „złożyć” wszystko z powrotem. Sama planeta składa się bowiem ze swego rodzaju puzzli, więc aby przywrócić utracony ład, trzeba je wszystkie ułożyć. Samych elementów jest wprawdzie tylko 100, jednak ich scalenie nie jest takie proste, jak mogłoby się to z początku wydawać. Mianowicie, najpierw trzeba je znaleźć, ponieważ są poukrywane na całej planecie, która składa się z pięciu lokacji. Przy okazji zbierania puzzli do wykonania mamy całą masę łamigłówek. Polegają one głównie na odnajdywaniu poukrywanych różnorakich przedmiotów – żarówek, paczek, butelek, itp.The Tiny Bang Story

Jak widać, struktura gry przedstawia się dziecinnie, jednak parę zagadek jest tak trudnych, że bez poradnika praktycznie nie da się ich przejść. Przy pierwszej lokacji  „siedziałem” bezczynnie ponad pół godziny! Dopiero pomoc „wujka Google” pozwoliła popchnąć akcję do przodu. Wprawdzie po planszach latają charakterystyczne „komary”, które pomagają nam znaleźć poszukiwany przedmiot, jednak robią to dość nieudolnie, przez co doszło do opisanej wyżej sytuacji. Twórcom po prostu nie udało się odpowiednio zbalansować rozgrywki, jest ona tutaj momentami przesadnie trudna.

Produkcja „Kolibrów” nie powala również długością – The Tiny Bang Story starcza zaledwie na cztery, maksymalnie pięć godzin zabawy. Trzeba jednak przyznać, że gra potrafi niezwykle mocno wciągnąć, przez co przeszedłem ją na „dwa razy”. Do tego trzeba dodać, że tak samo, jak w przypadku większości przedstawicieli tych dwóch gatunków (przygodówek i gier logicznych) nie ma, po co grać drugi raz.

Tym co najbardziej wyróżnia The Tiny Bang Story na tle innych gier jest oprawa audiowizualna. Pomimo iż świat przedstawiony jest całkiem dwuwymiarowy, to jego oryginalny styl potrafi dosłownie oczarować. Mianowicie wszystkie lokacje są ręcznie rysowane, dzięki czemu kolorowa oprawa prezentuje się niezwykle miło dla oka, co przekłada się na to, że wykonywanie zagadek może zainteresować osoby zwykle nie grające.gry przygodowe

Muzyka jest odprężająca, tzn. usypiająca i ogólnie rzecz biorąc „przymulająca”, niemniej dosłownie idealnie wpasowuje się w „rytm” całej gry.Ogólnie rzecz biorąc zarówno grafika, jak i ścieżka dźwiękowa wykonane są „na medal”.

Niestety nie wszystko w praktyce wygląda tak różowo, jak jest opisane. Chodzi mi tu o cenę gry. The Tiny Bang Story kosztuje obecnie w Polsce niespełna 50 złotych, czyli o dychę taniej niż wersja rozprowadzana na Steam. Do tego edycja pudełkowa jest w miarę bogato wydana – w pudełku znajduje się również plakat oraz płyta z sundtrackiem. Niemniej, to i tak za drogo. Cena The Tiny Bang Story powinna wynosić maksymalnie 30 złotych, bo co z tego, że gra jest dobra skoro jej cena jest nieadekwatna do jakości. I tu ujawnia się przykra prawda dotycząca przygodówek. Mianowicie, jak widać w dzisiejszych czasach jakość to nie wszystko…

Podsumowując, pomimo iż gra w swoim oryginalnym gatunku jest dobra, to mogę ją polecić tylko fanom przygodówek z grubymi portfelami. Niestety reszta graczy musi poczekać na promocję lub wyczekiwać pojawienia się gry w jakimś czasopiśmie.

Sprawdź najlepszy katalog gier!