gry kosmiczne strzelanki Recenzje gier PC

Hard Reset – doskonała strzelanka 3D



Przejdź do katalogu gier!

Lubiliście Painkillera? Fascynuje Was do tego cyberpunk? Oczekujecie świetnej grafiki? Jeżeli na wszystkie pytanie odpowiedzieliście „tak”, to zapraszamy do lektury – oto nasza recenzja Hard Reset – nowej polskiej gry, w której znajdziecie to wszystko!

Wszystkich zapewne cieszy fakt, że na rynku elektronicznej rozrywki konsekwentnie przybywa nam polskich gier. Po znakomitym Wiedźminie 2: Zabójcy Królów, efekciarskim i prześmiewczym Bulletstorm, a także interesującym Dead Island i nieco mniej udanym CoJ: The Cartel, miło jest nam powitać w tym jakże zacnym gronie, naszą kolejną rodzimą produkcję – Hard Reset, za której stworzenie odpowiada zupełnie nowe studio – Flying Wild Hog. Ekipa ta jest jednak całkiem doświadczona – w jej skład wchodzą bowiem osoby związane niegdyś z City Interactive, People Can Fly oraz CD Projekt RED. Czy to jednak wystarczy, aby odnieść sukces na tak trudnym rynku współczesnych shooterów? Przekonajmy się!

gry cyberpunk

Zanim przejdziemy do zakreślenia samych rysów fabularnych, wypada wspomnieć najpierw o pewnym fenomenie związanym z ową produkcją – mianowicie, o jej późnej zapowiedzi. Gra została oficjalnie zapowiedziana przez swoich autorów mniej więcej w połowie lipca, na ledwie dwa miesiąca przed swoją premierą, co zaskoczyło chyba wszystkich. Z początku ciężko było także określić, czego możemy się spodziewać po tej produkcji – ilość dostarczonych materiałów była bowiem raczej zdawkowa, a wysuwanie wniosków bez pokrycia ze strony oficjalnych informacji byłoby głupstwem. W końcu jednak szersze spojrzenie na samą produkcję dał nam tekst naszego kolegi – DarqaM’a, który miał okazję zagrać we wczesną wersję gry i ocenił ją bardzo pozytywnie, jednak z dokładnym werdyktem musieliśmy wstrzymać się aż do premiery. Teraz, po paru przyjemnych godzinach spędzonych z Hard Reset, możemy przedstawić Wam nasze wrażenia z pełnej wersji.

Akcja opisywanej produkcji toczy się w odległej przyszłości, która – niestety – nie jest zbyt łaskawa dla rasy ludzkiej. Ziemia została bowiem opanowana przez zbuntowane roboty, a jedynym w miarę bezpiecznym miejscem dla ludzi jest Sektor 6 – Dzielnica Europejska w mieście Bezoar. Tam też rozpoczynamy swoją podróż jako niejaki major Fletcher, którego zadaniem jest ochrona miliardów cyfrowo zapisanych osobowości niegdyś realnie żyjących ludzi. Tak się jednak składa, że owe informacje stanowią także wspaniały kąsek dla naszych wrogów, którzy dzięki ich wchłonięciu mogliby rozwinąć się jeszcze bardziej. Oczywiście nie możemy do tego dopuścić i jako wojenny weteran i twardy żołnierz Korporacji, wyruszamy w pełną niebezpieczeństw podróż po mrocznych i zawiłych zakamarkach wspomnianego miasta, gdzie za każdym krokiem czyhają na nas krwiożercze roboty, chcące wykończyć nas raz na zawsze.

Sama historia, podobnie zresztą jak gra, nie jest jakoś specjalnie skomplikowana – w sumie nie musimy się w nią nawet zagłębiać aby móc bawić się dalej i ładować w przeciwników tyle ołowiu ile tylko zechcemy. Fabułę zaprezentowano tutaj w formie całkiem pomysłowych, animowanych komiksów, które są jednak tylko przerywnikami pomiędzy kolejnymi etapami i niestety specjalnie też nie wyjaśniają o co w tym wszystkim chodzi. Warto jednak chwilkę poczekać i zobaczyć, co autorzy mają nam do opowiedzenia – cutscenki są bowiem wykonane niebanalnie i prezentują się bardzo wyraziście, o czym zresztą wspominał już wcześniej DarqaM.

gry fps strzelanki

Jeżeli chodzi o dostępne uzbrojenie, to mamy tylko dwa typy broni: ciężki karabin na ostrą amunicję i małe działko plazmowe – przyznacie, że taka ilość jak na FPS’a nie jest powalająca. Na szczęście jednak istnieje możliwość różnorodnego modyfikowania owych „narzędzi totalnego zniszczenia”. Dzięki czemu możemy – dla przykładu – zmodyfikować naszą broń energetyczną tak aby zamiast jednej skoncentrowanej kuli plazmy wystrzeliwała ona w stronę wrogów potężne wyładowania o dużym polu rażenia. Nasz minigun zamienić jest też prosto chociażby potężną strzelbę, albo granatnik. Ogólnie rzecz  ujmując – do każdej z giwer możemy dodać pięć dodatkowych trybów prowadzenia ognia (np. moździerz elektryczny, strzelba, RPG czy granatnik), a także dodatkowo jeszcze alternatywny sposób strzelania. Wszystko to odbywa się dzięki specjalnym, porozrzucanym po poziomach, warsztatom HX-10, służącym także do modyfikacji innego naszego osprzętu – powiększania maksymalnej ilości posiadanej amunicji, ulepszania opancerzania naszego bohatera czy nawet dokupienia specjalnego modułu medycznego. Dzięki takiemu rozwiązaniu zabawa staje się naprawdę ciekawa, tym bardziej, iż wszystko to odblokowujemy dopiero wraz z postępami w rozgrywce i kupujemy za zdobywaną wirtualną walutą, zatem mamy przy okazji kolejny pretekst, aby przy grze spędzić więcej czasu. Co ciekawe, za pierwszym posiedzeniem bardzo trudno jest zdobyć wszelkie dodatki; właściwie jest to niemożliwe.

Nie ukrywam jednak, że jeśli chodzi o wyposażenie, odczuwam jednak pewien malutki niedosyt –  skoro tytuł opiera się głównie na rozwałce, większa ilość dostępnego oręża tylko pozytywnie wpłynęłaby na odbiór całości. Dobrze chociaż, że można w jakiś sposób rozwijać posiadane wyposażenie, dzięki czemu narzędzi do eliminowania wrogów nie powinno zabraknąć.

gry kosmiczne strzelanki

Z czym jednak tak naprawdę walczymy? Nasi przeciwnicy to krwiożercze roboty, które nie omieszkają wykorzystać każdej nadarzającej się okazji, aby nas zmielić czy rozgnieść. Przeciwnicy są niestety niespecjalnie zróżnicowani i nie spotkamy zbyt wiele ich rodzajów a ich siła przejawia się raczej w ilości. Zamiast zatem dwóch maszyn, zazwyczaj szarżuje na nas ich jakieś dziesięć albo nawet więcej, co powoduje, że gra jest bardzo widowiskowa i na ekranie ciągle coś się dzieje. W większości przypadków mierzymy się jednak z mniejszymi przeciwnikami, którzy nie robią zbyt większej krzywdy – są to chociażby skaczące na nas mechaniczne diabelstwa z doczepioną piłą bądź zabawki, które po bliższym kontakcie z nami wybuchają. Od czasu do czasu zdarzają się jednak dość spore okazy, a te mogą narobić niemałego kłopotu, przez co klawisz odpowiedzialny za strzał raczej cały czas znajduje się w użyciu. Od czasu do czasu przyjdzie nam zmierzyć się również z czymś naprawdę potężnym (patrz: niezłych rozmiarów bossowie) – wówczas naprawdę będziemy musieli się napocić, aby takiego bydlaka sprowadzić do parteru. Z reguły ma on też wokół siebie wielu pomagierów, zatem zdecydowanie jest co robić. Co ważne, do walki z wrogiem nie wykorzystujemy tylko wcześniej opisanych broni, ale także elementy otoczenia, takie jak wybuchające beczki czy urządzenia elektryczne (bankomaty, wirniki od klimatyzacji  itp.), które po uszkodzeniu mogą rozczłonkować bądź porazić prądem naszym oponentów. Podczas zabawy znajdziemy także mnóstwo ukrytych znajdziek – zazwyczaj będą to paczki z amunicją czy apteczki (zdrowie się bowiem samo nie regeneruje), a te naprawdę warto szukać. Często ukryte są one za jakąś uszkodzoną ścianą. Bardzo ciekawym aspektem rozgrywki, który mnie naprawdę przypadł gustu, jest także system obsługiwania różnych urządzeń w świecie gry – gdy zbliżmy się do nich, interface dopasowuje się automatycznie do sytuacji co przypomina nieco rozwiązanie znane ze starego Doom 3 i dzięki czemu rozgrywka staje się prostsza, a gra mniej złożona i bardziej dynamiczna.

Hard Reset, mimo że mało zawiły, ma całkiem wyraźny i niezwykle charakterystyczny, klimat (stworzono go dzięki nowemu, autorskiemu silnikowi: Road Hog), na który składa się przede wszystkim naprawdę niezła oprawa wizualna i odpowiednio dobrana ścieżka dźwiękowa. Cała cyberpunkowa otoczka prezentuje się po prostu niesamowicie i często ulegamy wrażeniu swego rodzaju zaszczucia przez nieprzyjaźnie nastawione maszyny. Świetnie prezentuje się też samo monumentalne, oświetlone setkami neonów i pełne cieni, miasto niczym żywcem wyjęte z Blade Runera.

gry kosmiczne strzelanki

Widać wyraźnie, że gra miała w swoich założeniach jednak przede wszystkim dobrze bawić, zapewniając efektowne pojedynki i satysfakcję z wysłania priorytetem dużej paczki ołowianych, bądź plazmowych pozdrowień pod adres naszych przeciwników. Jako prosta strzelanka Hard Reset sprawdza się rzeczywiście znakomicie, chociaż tytuł odrzuca jednak nieco swoją ubogą formą. Nie znajdziemy tutaj bowiem nic co mogłoby – oprócz mordowania setek nacierających robotów – przykuć nasza uwagę na dłużej. Brak zadań pobocznych, uproszczona do maksimum fabuła i proste poziomy powodują, że tytuł jest w gruncie rzeczy bardzo liniowy, w związku z czym ponad 6 godzin spędzonych na pozbywaniu się tych wszystkich maszyn może trochę znużyć. Szkoda też, że twórcy nie pokusili się o zaimplementowanie trybu dla wielu Graczy. Fajnie byłoby bowiem zmierzyć się z innymi ludźmi (albo robotami!) w tak ciekawym świecie

Reasumując, Hard Reset jest grą wybitnie nieskomplikowaną ale dającą wiele radości. Godny następca wspomnianego na samym początku Painkillera? Tak! Nie znajdziemy tutaj bowiem ani skomplikowanej fabuły, ani też przesadnej liczby dialogów czy cutscenek. Jest za to mnóstwo satysfakcjonującej i efekciarskiej bitki z przeciwnikami, a także ciekawy, mroczny, cyberpunkowy klimat, który zdecydowanie można polubić. Jeśli jednak od pierwszej produkcji studia Flying Wild Dog wymagacie czegoś więcej, to poczujecie się troszeczkę, podobnie jak ja, zawiedzeni. Jest to bowiem tytuł stosunkowo prosty, liniowy i oprócz strzelania do setek wrogów nie oferuje w sumie niczego więcej. Dobry początek FWH i ciekawa propozycja Polaków na ten rok – kolejna dodajmy.

Sprawdź najlepszy katalog gier!