gry ninja Recenzje gier PC

Mark of the Ninja – gra platformowa ninja



Przejdź do katalogu gier!

Po sukcesie gry Shank (oraz kontynuacji) nastawionej na nieustającą, brutalną akcję, Klei Entertainment stworzyło kolejną grę platformową. Jednak w przeciwieństwie do poprzednika, ten tytuł skupia się na skradaniu oraz unikaniu zagrożeń. Sprawdźcie w naszej recenzji Mark of the Ninja jak wygląda taka zabawa.

Niektórzy z was pewnie pamiętają kreskówkę Samuraj Jack. Ciekawa kreska, interesująca postać głównego bohatera oraz unikalny świat. Właśnie wspomnienie tej kreskówki siedziało z tyłu mojej głowy, gdy grałem w Mark of the Ninja. Choć w grze głównym bohaterem jest ninja, a nie samuraj, to styl graficzny oraz klimat gry bardzo mi tą kreskówkę przypominał.

gry ninja

Mark of the Ninja to nowa gra twórców serii Shank. Podobnie jak w tamtych produkcjach, tak i teraz mamy do czynienia z dwuwymiarową platformówką o grafice wykorzystującej technologię cellshading.  Jednak tym razem skradamy się, chowamy, przeciskamy przez systemy wentylacji i kanały, unikając jednocześnie bezpośredniej konfrontacji z przeciwnikami poprzez odwracanie ich uwagi i ataku z zaskoczenia.  Możemy poczuć się jak prawdziwi wojownicy ninja chowając się w cieniu, zwisając na linie głową w dół lub korzystając z zatrutych strzałek. Po drodze zdobywamy punkty – im lepiej udaje nam się unikać wykrycia i konfrontacji, tym wyższa ocena naszych poczynań. Jeszcze więcej zbierzemy odnajdując ukryte artefakty i zwoje, które odkrywają przed nami źródła tajemniczych mocy kierowanej postaci…

gry platformowe

Otóż nasz bohater nie jest przeciętnym ninja, a członkiem pewnego niezwykłego klanu. Jego ciało zdobi tatuaż wykonany z soku tajemniczej rośliny, który wyostrza zmysły, a to znacznie pomaga w profesji wojownika cienia. Niestety są też pewne wady takiego rozwiązania – posiadacz tatuażu stopniowo pogrąża się w szaleństwie, dlatego przed naznaczeniem każdy przyrzeka, że odbierze sobie życie zanim jego działania zaszkodzą dobremu imieniu klanu. Z takim brzemieniem zaczynamy grę, a w trakcie rozgrywki robi się coraz ciekawiej. Natomiast samo zakończenie gry spowodowało, że musiałem się przez chwilę zastanowić nad ostatecznym wyborem.

platformówki

Rozgrywka jest bardzo intuicyjna. Sterowania łatwo się nauczyć, a wszystko zostało podpięte pod odpowiednie przyciski gamepada, aby nic nie przeszkadza w płynnej zabawie. Gra podpowiada nam wizualnie, co się dzieje, na jaką ścianę można się wspiąć, gdzie można się schować i co widzą przeciwnicy. Ta ostatnia kwestia jest dość istotna. O ile atakując z ukrycia jesteśmy istną maszyną do zabijania, to jeśli zostaniemy zauważeni najlepiej jest szybko się gdzieś ponownie ukryć, bowiem w bezpośredniej konfrontacji nie mamy żadnych szans. Podsumowując, lepiej by wyprowadzony atak (kombinacja przycisków, niezbyt skomplikowane) się powiódł i zabójstwo zostało dokonane po cichu. W przeciwnym wypadku krzyk ofiary zwróci uwagę innych przeciwników, a wtedy może się zrobić gorąco i na dodatek gra zliczy mniej punktów.

Ogólnie jednak przez całą grę nie trzeba nikogo zabijać i możemy po prostu przemknąć się niezauważeni przez kolejne poziomy, co jest wynagradzane dodatkowymi punktami. To jedyna motywacja dla takiego postępowania, dlatego osobiście wolałem nie pozostawiać świadków… Co jakiś czas trafimy na miejsca gdzie można zakupić dodatkowy ekwipunek, pozwalający na łatwiejsze odwracanie uwagi, atakowanie oraz nowe techniki pozwalające na wymyślniejszą eksterminację przeciwników. Dla przykładu, na początku nie możemy zaatakować ukryci we włazie kanału kanale klimatyzacji lub wnękach. Jednak w miarę postępów zyskujemy poczucie, że stajemy się uosobieniem śmierci czyhającej w ciemności.

platformówki

Grafika najbardziej przypomina mi wspomnianego wcześniej Samuraj Jack za sprawą charakterystycznej kreski – dwuwymiarowa, ale wykonana z dbałością o szczegóły. Wszystko jest bardzo przejrzyste i nie jesteśmy bombardowani nadmiarem efektów graficznych. Dodatkowym smaczkiem są animacje przedstawiające wykańczanie przeciwników, które chociaż powtarzalne, to jednocześnie na tyle krótkie żeby nie poczuć znużenia ani na chwilę. Przyjdzie nam zwiedzić kilka lokalizacji, które różnią się znacznie wystrojem i klimatem, ale wszędzie dominują ciemne odcienie kolorów. Oprócz klimatów azjatyckich zwiedzimy także Europę Wschodnią i bliżej nieokreśloną pustynię.

Warto także wspomnieć, że po premierze na Xbox 360 (gdzie nie odniesiono zbyt wielkiego sukcesu) zdecydowano się udostępnić Mark of The Ninja także na platformie dystrybucji cyfrowej Steam. Dzięki temu każdy może zostać wojownikiem cienia.

Mark of the Ninja wydaje się niemal idealną platformówką z elementami skradanki. Można pomarudzić nieco na temat rozmieszczenia punktów zapisu stanu gry, lecz nie jest to coś dramatycznie psującego rozgrywkę. Jeśli lubisz klimaty czajenia się w cieniu na kolejną ofiarę, to Mark of the Ninja dostarczy takiej właśnie rozgrywki. A po obejrzeniu napisów końcowych ma się ochotę na więcej i zaczyna się grać jeszcze raz…

Sprawdź najlepszy katalog gier!