strategie Recenzje gier PC

Might & Magic: Heroes VI – kolejna część doskonałej strategii



Przejdź do katalogu gier!

Kto by pomyślał, że na rynek trafiła już szósta część sagi HoM&M? To bez wątpienia najbardziej popularny cykl gier strategicznych w naszym kraju. Czego można się jednak spodziewać po jego najnowszej odsłonie? Wielkiego powrotu czy raczej wielkiej porażki? Zapraszamy do materiału – oto nasza recenzja Might & Magic: Heroes VI!

Recenzując nowych „hirosów” zastanawiałem się czy nie wypadałoby napisać dwóch osobnych tekstów. Pierwszy przeznaczony byłby dla zupełnie nowych Graczy, a drugi stworzony zostałby specjalnie dla starych fanów tej serii. To czy Heroes VI spodoba się nam zależy bowiem głównie od tego, do której z tych dwóch grup należymy. Nowa produkcji wydana przez Ubisoft  budzi bowiem naprawdę sporo emocji i kontrowersji a wielu weteranów nie potrafi wybaczyć jej uproszczeń i zerwania z masą  klasycznych dla całej serii rozwiązań. Z drugiej jednak strony, jeżeli zapomnimy na chwilę w jaki tytuł gramy i skupimy się na samej zabawie, traktując Might & Magic: Heroes VI jako zupełnie nowe otwarcie, to dostaniemy naprawdę dobrą produkcję.

najlepsze gry strategiczne

Cała istota gry pozostała jednak ta sama – to ciągle turowa gra strategiczna w klimatach fantasy. Podobnie jak przed laty, zabawa polega tutaj na prowadzeniu armii dowodzonych przez bohaterów po naprawdę rozległych mapach i toczeniu walk z różnymi potworami, zdobywaniu surowców i złota potrzebnych do rozbudowywania miast, w których rekrutujemy coraz silniejsze jednostki. Tyle teorii – w praktyce zmian w porównaniu do poprzednich części jest tutaj naprawdę sporo. Seria HoM&M wprawdzie nigdy nie była może przesadnie skomplikowana, ale wytrawni stratedzy doceniali ją za właśnie prostotę połączoną z ogromem możliwości. W szóstce na każdym kroku widać jednak uproszczenia rozgrywki. Dotknęły one nawet samego interface, który jest tutaj za bardzo minimalistyczny i przez to nieczytelny. Mniej jest też dostępnych surowców – od dzisiaj mamy bowiem tyko cztery ich typy, zamiast oryginalnych siedmiu. Zmiana niby niewielka, ale powoduje to, że gospodarka surowcami przestaje być w zasadzie istotna – nigdy ich bowiem praktycznie nie brakuje. Ten kto pamięta jak wielkie znacznie miało szybkie zdobycie i utrzymanie ważniejszych kopalni w poprzednich częściach Herosów wie dobrze o co tutaj mi chodzi. Uproszczeń jest zresztą dużo więcej – dla przykładu okazuje się, że jednostki ze wszystkich miast możemy kupować globalnie, bez konieczności przenoszenia się po zamkach. Rozbudowa tych ostatnich, to zresztą chyba największa różnica i rozczarowanie – zniknął bowiem kultowy, przepiękny animowany podgląd miasta! Zamiast tego mamy tylko ogólny podgląd i menu miasta… Zmiany nie ominęły nawet systemu rozwoju bohaterów – teraz po awansie na wyższy poziom musimy wybierać między zgrupowanymi w drzewka umiejętnościami i czarami, których już nie uczymy się gildii – wszystko trafiło do jednego wora. To „uproszczenie” wprowadziło tylko niepotrzebne zamieszanie a cały rozwój bohater stracił na przejrzystości. Nawet i walce się dostało – mimo większego pola bitwy, okazuje się, ze jednostki są za szybkie i w zasadzie każda w dwie tury potrafi dojść na dowolne pole planszy, tak że bardziej wyrafinowana taktyka staje się praktycznie bezcelowa. Jeżeli lubiliście niegdyś toczyć bitwy, w których każdy ruch i atak miał znacznie a podstawą waszej strategii byli łucznicy, to się teraz srogo zawiedziecie. Uczciwie przyznajmy jednak, że jeżeli ktoś wcześniej nie miał styczności z poprzednimi odsłonami tej serii, to te wszystkie mankamenty nie będą tak przeszkadzać. Ba! – uzna je pewnie wręcz za naturalne, bo jednak ciągle mechanika gry naprawdę „daje radę, a całość wciąga. Szkoda jednak tylko, że nowi herosi sprawiają wrażenie gry uproszczonej wręcz na siłę, tak aby można było się pochwalić wprowadzonymi zmianami.

strategie

Sama zabawa jednak rzeczywiście ciągle przyjemna orginał i naprawdę wciąga. W grze dostępnych mamy pięć mocno różniących się od siebie frakcji-miast (Księstwo Gryfów czyli dawną „Przystań”), Inferno, Necropolis, Twierdzę zamieszkałą przez orków oraz Sanktuarium w klimatach orientu. Każdy z zamków dysponuje innymi jednostkami, bohaterami i tym samym zabawa różnymi frakcjami wygląda zupełnie inaczej. Rozgrywka jest dobrze wyważona i potrafi przykuć do monitora na długi godziny – po staremu odkrywamy nowe zakątki mapy, zdobywamy doświadczenie i gromadzimy magiczne przedmioty, co pewien czas tocząc boje nie tylko z samymi potworami ale także i wrogimi armiami. Tutaj jednak mały zgrzyt – AI czasami niedomaga i wrogowie potrafią zachowywać się przedziwnie –  chodzić bez celu po mapie albo atakować nasze miasta bez szans powodzenia. Czasami dobór jednostek w armii nieprzyjaciela także wola o pomstę do nieba. Ciekawie za to wypadł nowy system questów jakich znajdziemy tutaj naprawdę sporo. Twórcy wprowadzili bowiem do gry dialogi dzięki czemu teraz całość jest bardziej atrakcyjna fabularnie, a co więcej – każda nasza decyzja wpływa bezpośrednio na rozwój bohatera. Wybory przed jakimi jesteśmy stawiani skutkują zdobyciem tak zwanych „Punkty łez” lub „Punktów Krwi”. Pierwsze uzyskujemy za pokojowe rozwiązywanie problemów, drugie zaś za wcielenie się w boga wojny. Zależnie od decyzji, zdobycie każdego z nich odblokowuje dostep do nieco innych zdolności bohatera. W grze nie zabrakło tez oczywiście kultowego trybu multi, chociaż na razie dostępnych jest niewiele map, więc zabawa się szybko nudzi. Pozostaje tylko czekać na jakiś dodatek, albo liczyć na wiernych fanów, którzy przysiądą do edytora i stworzą coś ciekawego.

strategie

Fabuła szóstych herosów zapowiadała się nawet dosyć ciekawie – akcja gry rozgrywa się na 400 lat przed wydarzeniami z „piątki” a w czasie zabawy dowiemy się w jaki sposób Dynastia Gryfów stała się późniejszym Imperium.  Na początku wszystko mocno intryguje – mamy zamach na króla dokonamy przez któreś z jego dzieci, wielką intrygę, w którą wplatani są nieumarli. Szybko okazuje się, że całość jest stworzona wyraźnie na siłę  i ani trochę nie zaskakuje. Wręcz można mieć wrażenie, że to długi, przynudnawy samouczek pokazujący po kolei możliwosci każdego z dostępnych miast w grze.

Jeżeli ktoś oczekiwał od Might & Magic: Heroes VI rewolucji to się jej doczekał. Zmian jest tutaj naprawdę dużo, jedne mogą się podobać jak chociażby zrezygnowane z losowości w rozwoju bohatera i możliwość wybrania ścieżki rozwoju zależnej od stylu gry jaki preferujemy. Inne pomysły znów są wyraźnym nieporozumieniem. Przypuszczam, że gdyby twórcy mieli więcej czasu na pracę nad swoją nową grą, to być może udałoby się poprawić kilka rzeczy. Niektóre z „nowości” są też wyraźnie robione na siłę a całość przez uroszczenia sprawia dziwnie „konsolowe” wrażenie. Ważne jest jednak, że gra ciągle wciąga i jakby nie patrzeć są to HEROSI!

Sprawdź najlepszy katalog gier!