gry tpp Recenzje gier PC

Spec Ops: The Line – taktyczna strzelanka



Przejdź do katalogu gier!

Spec Ops: The Line posiada znaną starszym graczom nazwę, wywodzącą się od serii gier TPP nastawionych na wojskowe działania oddziałów specjalnych bez pominięcia taktyki, realizmu oraz wszechobecnej akcji. Po wielu latach oczekiwania otrzymujemy kolejną część, sprawdźmy jak się udała. Oto nasza recenzja Spec Ops: The Line.

Chociaż Spec Ops: The Line nie było na pewno najbardziej oczekiwaną grą roku, to dość sprawnie (i szeroko) prowadzone działania marketingowe, na pewno pobudziły apetyt niejednego gracza. Tym bardziej, że przedpremierowe zapowiedzi twórców również brzmiały obiecująco. Czy udało się spełnić te obietnice? Po odpowiedź zapraszamy do recenzji.

gry akcji

Bliski wschód to już od jakiegoś czasu bardzo rozrywkowy region. Nic więc dziwnego, że twórcy gier komputerowych (i filmów) pełnymi garściami czerpią z tej tematyki, prawdopodobnie ze względu na organizowane tam multikulturowe imprezy. Jednak, jak pokazują twórcy ze studia Yager, nie muszą one być jedyną tematyką tego typu produkcji – można bowiem w tym rejonie osadzić fabułę, która nijak się ma do prowadzonych tam wojen, terrorystów czy innych tego typu atrakcji. Co oczywiście nie znaczy też, że zabraknie w niej dużej dozy strzelania. W końcu bądź co bądź, według zapewnień twórców, mamy do czynienia z dynamiczną strzelaniną TPP wzbogaconą o elementy taktyczne, a to zobowiązuje…

Akacja Spec Ops: The Line toczy się w jednym z najbogatszych i najbardziej efektownych miast świata, jakim niewątpliwie jest Dubaj. Jednak nie mamy co liczyć na to, że będziemy mogli podziwiać widoki znane z pocztówek lub folderów biur podróży – Dubaj przedstawiony w grze stoczył bowiem niedawno walkę z siłami natury i… poległ. Olbrzymia burza piaskowa całkowicie zniszczyła miasto, pozostawiając tylko zrujnowane budynki, walczące o przetrwanie bandy oraz spory oddział amerykańskich żołnierzy wysłanych na ratunek dogorywającej metropolii. Niestety, matka natura najwyraźniej stwierdziła, że połowiczne załatwienie sprawy jej nie satysfakcjonuje, dlatego dzielni ci wojacy sami teraz potrzebują ratunku. W tym momencie pojawiamy się my – kapitan Martin Walker, stojący na czele trzyosobowego oddziału Delta Force, który ma zbadać sytuację i ewentualnie uratować niedobitków z 33 batalionu dowodzonego przez niejakiego pułkownika Conrada. Problem w tym, że nikt nie przewidział sytuacji, w której żołnierze Ci mogą nie chcieć być ratowani…

Nie da się ukryć, że fabuła jest mocną stroną Spec Ops: The Line. Nie mamy tu bowiem typowej sztampy, gdzie białe jest białe, czarne jest czarne, a tamci są źli więc do nich strzelajmy. Nie, gra pokazuje nam prawdziwy obraz wojny (no, albo czegoś bardzo zbliżonego), gdzie często sami nie wiemy, czy jesteśmy po dobrej stronie barykady, a dylematy moralne z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć tylko odrobinę różnią się od siebie odcieniem szarości. Dołóżmy do tego całkiem sporą dozę brutalności, a będziemy mieli w miarę dokładny obraz tego, co czekać na nas będzie na ekranie monitora. Tutaj też uwaga dla rodziców chcących sprawić swojej pociesze prezent – oznaczenie PEGI 18 nie wzięło się na pudełku z sufitu, dlatego warto przemyśleć, czy tego rodzaju rozrywka jest odpowiednia dla dzieci.

gry tpp

Niestety, fabułą nie jest pozbawiona wad, a właściwie tylko jednej – jest ona do bólu liniowa. I choć podczas gry spotkamy się czasami z możliwością wyboru jednej z kilku dróg, to jest to wybór pozorny, ponieważ nie wpływa on w żaden sposób na dalszą część rozgrywki. Ciężko powiedzieć z czego wynika taka sytuacja – może twórcom tak podobał się pomysł na liniową historię, a może po prostu nie chciało im się tworzyć kilku zakończeń. Trudno orzec. Faktem jest, że podczas całej gry jesteśmy prowadzeni prawie jak po sznurku, od jednej areny zmagań do drugiej. Jednak, co ciekawe, podczas samej gry nie odczuwa się tego tak bardzo, a przedstawiana fabuła prawdopodobnie wciągnie nas na tyle, że takie drobiazgi zaczną nas zastanawiać dopiero po obejrzeniu zakończenia.

O ile jednak ocena fabuły jest dość prosta, to już w przypadku oprawy wizualnej jest to troszkę bardzo skomplikowane. Gra została bowiem stworzona na silniku Unreala, który nowy nie jest i w obliczu takich perełek jak na przykład Battlefield 3 wypada blado niczym hardcore’owy gracz po trzech dniach intensywnej choroby morskiej. Nie znaczy to jednak, że gra prezentuje się źle – zarówno postacie, jak i otaczający nas krajobraz są raczej miłe dla oka. Szczególnie fajnie wygląda oślepiające nas czasami słońce oraz tumany piasku niesionego przez burzę. Dobrze wypada również AI wrogów. Wraży żołnierze nie mają tendencji samobójczych, dzięki czemu nie możemy jedną ręką trzymać klawisza spustu, a drugą wydłubywać sobie piasek z zębów, powalając jednocześnie nadciągające tabuny wrogich sił. Sterowane przez komputer postacie całkiem sprytnie używają (no, starają się) osłon, przeprowadzają manewry flankujące, a i użycie granatu również nie jest im obce. Dzięki temu gra trzyma odpowiedni poziom trudności, nie powodując jednocześnie frustracji, co jest efektem ciężkim do uzyskania. Jest to o tyle ważne, że Spec Ops: The Line nie należy do produkcji zbyt długich – zgodnie z panującą ostatnio nową, świecką tradycją, grę możemy zakończyć poświęcając na to 2-3 wieczory, co raczej ciężko uznać za wynik powalający na kolana. Oczywiście, wspomniana już klasyfikacja PEGI powinna ograniczyć zapały gimnazjalistów cierpiących na związany z wakacjami przypływ dużej ilości wolnego czasu, jednak nawet ci dorośli gracze, którzy 1/3 doby muszą marnować na obrzydliwe zajęcie zwane „pracą”, mogą nie być usatysfakcjonowani.

strzelanki

Sytuacji nie ratuje za bardzo tryb multiplayer, którego oczywiście nie może zabraknąć w żadnej szanującej się grze – Spec Ops The Line daje nammożliwość zabawy w kilku trybach takich jak Deathmatch (ukryty pod nazwą Chaos), Team Deathmatch (Mutiny) oraz oparty na konkretnych zadaniach tryb Buried. Niestety, nie można nie odnieść wrażenia, że rozgrywka wieloosobowa dodana została trochę na siłę i twórcy gry podeszli do niej troszeczkę po macoszemu. Największym minusem jest bardzo ograniczona liczba graczy mogących uczestniczyć w meczu – osiem osób (po cztery na drużynę). To zdecydowanie zbyt mało, by można było wykazać się przeprowadzaniem bardziej wyrafinowanych akcji czy manewrów taktycznych. Dlatego też, przez większość czasu gra ta sprowadza się do bezmyślnego biegania i strzelania w przeciwników. Sytuacji nie ratują też zbytnio mapy, które wręcz potęgują wszechogarniający chaos. Co ciekawe 2K Games zapowiedziało, że jeszcze w te wakacje wypuści bezpłatne DLC mające rozszerzyć grę o tryb kooperacji. Jednak nie ma co spodziewać się cudów, bowiem gracze dostaną do dyspozycji zaledwie cztery dodatkowe poziomy. Jednym słowem, chociaż tryb multiplayer pozwoli nam prawdopodobnie przedłużyć zabawę o dodatkowe kilka godzin, to jednak nie jest to coś, dla czego warto kupić tę grę.

Podsumowując, Spec Ops: The Line jest grą, nad zakupem której warto się zastanowić. Nastawiona na dojrzałego gracza fabuła okraszona znośną oprawą wizualną powinna zainteresować szczególnie wielbicieli produkcji wojennych, nie lubiących zbyt dużej ilości lukru, jakim zazwyczaj doprawia się bohaterskiego amerykańskiego żołnierza. Z drugiej strony, nie da się ukryć, że gra posiada kilka wad obok których ciężko jest przejść obojętnie. W ogólnym rozrachunku, ocena przemawia na korzyść tej produkcji, dlatego też, choć nie pozwoli nam ona spędzić całego urlopu jak na gracza przystało (czyli przed monitorem, słońce zostawmy Polsatowi), to jednak powinna zapewnić nam całkiem przyjemną rozrywkę na jeden z weekendów.

Sprawdź najlepszy katalog gier!