gry survival Recenzje gier PC

The Walking Dead Episode 4: Around Every Corner



Przejdź do katalogu gier!

Mamy za sobą czwarty epizod wciągającej gry przygodowo-decyzyjnej The Walking Dead. Po długim i nieco przegadanym trzecim odcinku czekają Was nieco inne klimaty. Jest więcej akcji, wraz z nowymi bohaterami dochodzi też i nowa tajemnica, a zło w postaci żywych trupów czai się za każdym rogiem. A jak wypada całokształt? Cóż, chyba Was nie zdziwię, że bardzo, bardzo dobrze.

Po długiej i pełnej wrażeń podróży nasi bohaterowie docierają w końcu do Savannah – miasta położonego przy rzece, przez którą mają nadzieję przedostać się w bardziej bezpieczne okolice. Lee wraz z Clementine liczą także na to, że spotkają rodziców dziewczynki. Finał ostatniego odcinka nie pozostawił złudzeń – ktoś złapał częstotliwość krótkofalówki Clem i nie brzmiał wcale pokojowo. Kolejnym problemem jest także skręcona noga jednego z członków grupy. Mamy więc kilka wątków i problemów do pokonania.

gry o zombie

Savannah, jak mogliśmy się spodziewać po trailerze nie jest bezpiecznym miejscem. Zombie panoszące się na ulicach nie są jednak jedynym zagrożeniem, o czym bohaterowie przekonają się dość szybko. Ten odcinek oferuje jak do tej pory największe zróżnicowanie lokacji. Będziemy poruszać się nie tylko po ulicach, ale także zwiedzimy doki, pewien sporych rozmiarów dom oraz inny budynek, a nawet zejdziemy do kanałów. Zabieg ten doskonale wpływa na klimat odcinka, w którym zaczynamy mocno zdawać sobie sprawę, że zombie przyniosły prawdziwą apokalipsę. Nie tylko pod względem fizycznym, ale psychicznym także. Historia podobnie jak w drugim epizodzie poruszy problem relacji, jakie zachodzą w ludziach pod wpływem strachu o własne życie. Pokazane nam zostaną obrazy, które bardzo mocno przypominają te, z czasów wojny. Widmo głodu, eliminowanie słabych jednostek w imię przetrwania całej grupy, drastyczne zasady, które z moralnością nie mają nic wspólnego. Sceny bardzo okrutne, od których można się skrzywić i które mocno zapadną Wam w pamięć.

gry survival

Nasz główny bohater znów stanie przed ciężkimi wyborami. Tak jak wcześniej decydowałam instynktownie i bardzo mi się to podobało, tak tutaj z kolei wręcz czułam wewnętrzne rozdarcie i pragnęłam otrzymać więcej czasu, by dogłębniej się zastanowić. Mimo, że czułam do kogoś antypatię, że jego głupota i niezdarność mnie strasznie drażniła, tak, gdy jego życie znalazło się nagle w moich rękach nie potrafiłam go przekreślić. Bałam się wręcz tego, że ryzykuję dobro osób, na których naprawdę mi zależy w imię kogoś, kto na łaskę bynajmniej nie zasługuje… Oj zmusza do refleksji ten odcinek. Zwłaszcza sekwencje rozmów z Clem. Grając Lee zawsze traktowałam ją jak córkę, jej dobro było moim największym priorytetem. The Walking Dead jako jedna z niewielu gier dała mi namiastkę prawdziwej odpowiedzialności za życie dziecka. Tutaj te uczucie sięgnie apogeum. Za każdym razem, gdy smutniała po mojej odpowiedzi czułam jakieś ukłucie w sercu, taki żal „ech, mogłam to powiedzieć inaczej”. Nawet nie potrafiłam być na nią zła. To ogromna zaleta gry (głównie scenariusza i dubbingu bohaterów), że w taki, a nie inny sposób oddziałuje na nasze emocje. Para bohaterów z poprzedniego odcinka mogłaby dla mnie nie istnieć, są strasznie mdli i mało wyraziści, pełniący rolę tła. W tym epizodzie przyjdzie nam współpracować z nową dwójką towarzyszy, z czego jeden z nich naprawdę przypadł mi do gustu. Odkrywanie tajemnicy jego specyficznego zachowania było doprawdy fascynujące i żałowałam, że nie dołączył do naszej drużyny na stałe.

Tempo akcji bardzo wzrosło od ostatniego odcinka. Choć nie zabraknie sekwencji szukania przedmiotów typowych dla point’n’click to przez dużą część zabawy miałam wrażenie, że oglądam interaktywny film. Bardzo dobrze, że nie zrezygnowano z elementów zręcznościowego strzelania, które zaimplementowano w poprzedniej części. Utrudnieniem jest brak celownika, przez co lekko podnosi się nam adrenalina, gdy zmierza w naszym kierunku grupa zombiaków, a my wiemy, że jeśli nie trafimy za pierwszym razem w głowę to już jesteśmy martwi. Oprócz tego znów pobawimy się sekwencjami QTE oraz uwaga – elementami skradanki łącznie z próbą odwrócenia uwagi wroga. Fajnie, że Telltale nie trzyma się sztywno ram i łączy konwencje z innych rodzajów gier. Co mocno da się zauważyć w tym epizodzie, to również stosowanie standardowych tricków filmowych, które mają u widza wywołać dreszcz emocji. Momenty wyciszenia, w których możemy sterować Lee, gdy np. krok po kroku schodzi ze schodów, lub używa łopaty. Patrzy się w takim skupieniu, zastanawiając się dlaczego taka sekwencja nie idzie „z automatu” i nagle … 😉 No właśnie.  Dynamika tym razem na plus.

gry zombie

Pod względem technicznym niestety nie zostały poprawione wcześniejsze problemy z przycinaniem się gry i spadkiem klatek. Dwa razy musiałam wręcz resetować konsolę, co przy dwóch godzinach gry jest naprawdę sporą skuchą.

Poprzedni odcinek pozostawił mnie i zapewne większość z Was z uczuciem lekkiego niedosytu. Miałam wrażenie, że zabrakło Telltalte Games pomysłu na dalsze losy bohaterów, więc szybko się niektórych pozbyto, ignorując nasze wcześniejsze interakcje z nimi i dokonane wybory. Around Every Corner mnie pod tym względem pozytywnie zaskoczył. Zwłaszcza samo zakończenie odcinka, idealnie ukazuje stosunki, jakie połączyły naszego bohatera z pozostałymi postaciami. Twórcy stawiają nas w bardzo trudnej sytuacji, a nasz wybór, gdzie mamy aż 8 różnych wariantów wpłynie na kształt zakończenia całej serii. Jestem ciekawa jak nigdy wcześniej w jakim kierunku twórcy zdecydują się pójść i szczerze liczę na to, że nie będzie tu miejsca na amerykański happy end.

Sprawdź najlepszy katalog gier!